Choroba lokomocyjna – jak sobie radzić?

Teraz, kiedy lato jest prawie w pełni, coraz częściej i coraz chętniej podróżujemy. Jest to fenomenalny sposób, by zapoznać dziecko z tradycją, pokazać mu ciekawe miejsca, nauczyć nowych rzeczy i poszerzyć jego światopogląd. W ten sposób poznawanie świata jest dużo ciekawsze, niż zwykłe jeżdżenie palcem po mapie lub czytanie o wspaniałych miejscach z podróżników i książek przygodowych. Wszystko, co dziecko zobaczy na własne oczy, czego będzie mogło samo dotknąć na pewno zostanie mu na dłużej w pamięci, a jego wspomnienia będą dużo piękniejsze i dużo bogatsze. Niestety, nie wszystkim podróżowanie przychodzi z taka łatwością. Czasami kojarzy się z droga przez mękę. Nudności, wymioty, a czasami senność i biegunka, to na pewno nie objawy ciąży w wypadku dziecka, ale choroby zwanej lokomocyjną. Czasami się z niej wyrasta jeszcze w przedszkolu, ale czasem potrafi utrudnić życie nieco starszym dzieciom. Zatem twoje dziecko, które tak lubiło zasypiać w foteliku samochodowym jako niemowlę, może mieć nielada problem, by przejechać kilka kilometrów, bez komplikacji ze strony układu pokarmowego. Niestety, nie układ pokarmowy jest tu winowajcom, a zaburzenia w narządzie równowagi, który znajduje się w uchu środkowym.

Zdarza się, że problemy nasilają się, kiedy gwałtownie ruszamy lub hamujemy. Wymiotom sprzyja również zapach spalin wydobywający się z przepełnionego zbiornika, zbyt miękkie siedzisko, zbyt dobre amortyzatory, a przede wszystkim patrzenie przez okno na szybko zmieniający się za nim krajobraz. Mimo iż problem jest poważny, jest kilka sposobów, które mogą nam pomóc w pokonaniu trudności związanych z podróżowaniem.
Stres sprzyja chorobie lokomocyjnej. Zatem zanim jeszcze wsiądziecie do samochodu, postarajcie się wyciszyć i uspokoić. Wasze dziecko, które zobaczy, że nic was nie denerwuje i macie dobry humor, zapewne zareaguje w ten sam sposób, a spokojnemu dziecku łatwiej przyjdzie przetrwać podróż i jest szansa, że nie zwymiotuje po drodze.

Pamiętaj, że sprzeczne sygnały, przesyłane do ucha środkowego w pływają na małego podróżnika fatalnie. Z jednej strony organizm znajduje się w spoczynku, z drugiej strony bodźce wzrokowe sugerują, że znajduje się w ciągłym ruchu. Warto zatem trochę zniwelować te różnice ustawiając fotelik malca w centralnym miejscu tylnego siedzenia. Maluch nie będzie miał łatwego dostępu do bocznej szyby, natomiast odległy horyzont, stały punkt sprawi, że dziecko poczuje się o niebo lepiej. Pozwólcie zatem dziecku zza waszej głowy oglądać świat. Oczywiście czasami pojawia się problem z zamocowaniem fotelika, ale na ten czas można go zamontować na centralnym pasie.

W czasie jazdy warto zadbać, by w samochodzie panowała atmosfera świeżości. Nie osiągniemy jej zapewne stosując odświeżacze powietrza. Można natomiast włączyć klimatyzację, która nieco ochłodzi powietrze w samochodzie, a w przypadku jej braku, warto uchylić nieco okno. Świeże powietrze z zewnątrz, na parę chwil odwróci uwagę malucha od niedogodności podróży.

Nic tak nie odwraca uwagi od problemu, jak dobra zabawa. Jeżeli masz taka możliwość i nie kierujesz samochodem, zajmij miejsce obok dziecka. Zabierzcie z domu w podróż jakąś ciekawą grę lub kilka pacynek, które posłużą wam do stworzenia własnego teatrzyku i opowiedzenia wspaniałych historii. Jeśli nie macie niczego pod ręką, można pograć w łapki lub pośpiewać piosenki. Warto również pobawić się w zgaduj – zgadula. Jeżeli jednak jesteś w tej trudnej sytuacji, że podróżujesz z dzieckiem sama, to warto zaopatrzyć się w płyty CD, na których nagrywane są bajeczki dla dzieci do posłuchania. Możesz wtedy zachęcić dziecko, by zamknęło oczy i wyobraziło sobie opowiadaną historię. Nigdy, będąc w takiej sytuacji, nie dawaj dziecku niczego do czytania, ani do grania, ponieważ przy chorobie lokomocyjnej nie powinno się koncentrować wzroku na bliskim celu. Natomiast taka historia opowiadana przez dobrego lektora, może okazać się wybawieniem z kłopotów. Po pierwsze odwróci uwagę od jazdy, a zamknięte oczy pomogą w czasie mdłości.

Wybierając się w podróż pamiętaj, by nigdy nie wsiadać do samochodu o pustym żołądku. Wiadomo, że rodzice wychodzą założenia, że jeżeli ich dziecko nie będzie miało nic w brzuszku, to nie będzie miało również czym wymiotować. Jest to tylko prawda połowiczna. Głodny organizm jeszcze bardziej skupia się na sobie, dlatego warto wsiadając do samochodu przekąsić lekkie śniadanko. Może to być kilka biszkoptów lub małe jabłko. W czasie jazdy starszakowi na pewno pomoże żucie gumy do żucia lub ssanie cukierka. Wybrać powinno się taki, który ma zdecydowany smak i aromat. Nie powinny być to również mdłe rzeczy. Warto wypróbować coś na bazie mięty, imbiru, lub z kwaśną nutą. W czasie jazdy również warto robić postoje na małe co nieco. Wybierając się na coś do jedzenia powinno się jednak wybierać mądrze i z głową. Należy unikać potraw tłustych i fast foodów. Lepiej zamówić makaron, niż hamburgera i frytki. Do picia warto zamówić niegazowaną wodę mineralną, a zrezygnować powinno się ze słodkich napojów gazowanych. Na większe problemy dobrze robi również lekko osłodzona koperkowa herbatka. Warto również wykorzystać napar z korzenia imbiru lub przyrządzić herbatkę imbirową. Niestety, wadą imbiru jest to, że dzieciaki niechętnie go przyjmują.

Jeżeli mamy przewidzianą podróż na kilka godzin, to pamiętajmy o częstych postojach, nie tylko wtedy, kiedy maluch komunikuje, że źle się czuje (wtedy może okazać się, ze jest trochę za późno) , ale nawet wtedy, kiedy zaczyna komunikować, że coś jest nie tak. Jeżeli można zatrzymać się od razu, należy to zrobić, jeżeli jednak warunki drogowe nie pozwalają na to, można dziecko poprosić, by zamknęło oczy i spróbowało coś sobie wyobrazić. Oczywiście zatrzymać się i tak trzeba najszybciej jak się da, ale może pozwoli to na chwilowe opanowanie sytuacji. Kiedy tylko nadarzy się okazja do postoju, pozwól dziecku wysiąść i pooddychać świeżym powietrzem. Jeżeli jest to możliwe niech się połozy. To znacznie szybciej pozwoli mu dojść do siebie.

W każdej podróży, z dzieckiem z chorobą lokomocyjną przyda się na pewno tak zwany zestaw awaryjny. Na wypadek wymiotów, powinny się w nim znajdować papierowe lub plastikowe torebki, woda w butelce, najlepiej gazowana, żeby można było przepłukać usta, ale również taka, która posłuży do opłukania , nawilżane chusteczki, papierowe ręczniki, zestaw na zmianę, czyli dodatkowe ubranie, a także dodatkowy pokrowiec na fotelik. To wszystko powinno się znaleźć w zasięgu reki, jeżeli tylko będzie sygnalizowało wymioty. Jeśli nie uda się zapobiec wymiotom ten zestaw sprawi, że sytuacja nie będzie może tak bardzo dramatyczna. Gdyby jednak tak się zdarzyło, że nasze dziecko zwymiotuje w czasie jazdy, to pamiętajcie, że nerwy nic tu nie pomogą, a mogą jeszcze pogorszyć sytuację. Spróbujcie być wyrozumiali. Wasze dziecko i tak jest już wystarczająco mocno przestraszone i ma olbrzymie poczucie winy, dlatego powinniście jak najszybciej pozwolić mu się umyć i przebrać. Ogarnijcie sytuację, a wasze dziecko niech sobie chwilę odpocznie i pooddycha świeżym powietrzem.

Pamiętajcie również, by dokompletować zestaw awaryjny, który, miejmy nadzieję, już się nie przyda.
Jeśli jednak, mimo wszystkich wypróbowanych sposobów, maluch ciągle źle znosi podróże, to albo należy zmienić mu środek lokomocji. Czasami podróżowanie pociągiem czy autokarem diametralnie zmienia sytuację.

A jeżeli to nie pomoże sięgnijcie po środki apteczne, które skutecznie przeciwdziałają chorobie lokomocyjnej. Te nowoczesne działają rewelacyjnie. Nie wywołują uczucia senności i nie ogłupiają dziecka. Zanim jednak zdecydujemy się na podanie takiego preparatu dziecku, warto zasięgnąć opinii lekarza, którzy dobierze odpowiedni specyfik do wieku i problemów dziecka.

A wy, jak radzicie sobie z choroba lokomocyjną waszego dziecka. Może macie jakieś sprawdzone sposoby, na podróżowanie miłe i bez problemów.

Jak odchudzić nastolatka?

W naszym zabieganym świecie problemy z nadwaga zaczynają się coraz wcześniej. Chorują już dzieci szkolne, a największy problem pojawia się w środowisku nastolatków. Niestety problemy ze zbyt duża wagą są powodem wielu chorób. Nastolatki muszą się zmagać zwykle z chorobami takimi jak cukrzyca i niewydolność serca. Problem grubego nastolatka zaczyna się jednak dużo wcześniej, dlatego nastolatki z nadwagą powinny radzić sobie z problemem nadmiernej wagi, gdy są młode. Jeżeli nie podejmą walki za młodu może to być poważnym problemem po osiągnięciu dojrzałości. Bieganie jest jednym z najbardziej skutecznych sposobów utraty wagi. Jest nie tylko skutecznym sposobem na schudnięcie – może być również dobrym sposobem na dobrą zabawę z rodziną lub przyjaciółmi. Jest to bezpieczne i zdecydowanie prowadzi do pozbycia się nadmiaru niechcianego tłuszczu.

Niestety osoba, która chce stracić na wadze, musi to robić przede wszystkim z głową, a po drugie według ściśle określonego schematu. Musi sobie bowiem zdawać sprawę, że można zrzucić na przykład około pięciu kilogramów (bez szwanku dla naszego zdrowia )na miesiąc, ale zrzucenie pięciu kilogramów w przeciągu tygodnia, to byłoby już szaleństwo.

Najważniejsze jest zatem ustalenie harmonogramu działania. Trzeba również uzbroić się w dużą dawkę dyscypliny. Zapewne pomoże Ina w osiągnięciu wymarzonego celu. W czasie ćwiczeń i diety trzeba monitorować spadek wagi, by popaść z jednej skrajności w drugą.

Ważnym elementem w utracie wagi jest wysiłek fizyczny. Ale również w tym przypadku trzeba do tego zagadnienia podejść mądrze. Zanim rozpocznie się wykonywanie wymyślnych ćwiczeń, trzeba najpierw porozciągać zastane mięśnie. Po zakończonych ćwiczeniach, przydałoby się parę ćwiczeń rozluźniających, by nie obudzić się następnego dnia z wielkim bólem mięśni. Ćwiczenia wykonuj powoli, stopniowo zwiększając ich intensywność, tak, żeby wysiłek był coraz większy, a organizm potrafił sobie z nim poradzić. Jeżeli czujesz, że powinieneś przestać, zatrzymaj się na chwilę, by nie przeforsować organizmu. Po kilku chwilach zacznij na nowo. Jeżeli czujesz, że chce ci się pić, to znak, że organizm jest lekko odwodniony i trzeba dostarczyć mu płynów, dlatego zawsze miej pod ręką butelkę niegazowanej wody mineralnej.

Te rady pozwolą ustrzec się wielu groźnych chorób cywilizacyjnych, nowym członkom społeczności. Zachowanie powyższych zasad zapewne pozwoli utrzymać organizm w dobrej kondycji, a młodzieży pozwoli cieszyć się wymarzoną figurą i wspaniałym zdrowiem.

Bezpieczna zabawa malucha

Bardzo dbasz o to, aby twoje dziecko miało wszystko, czego mu potrzeba. Starasz się odgadywać w lot jego zachcianki i robić wszystko, by był szczęśliwy. Nie ograniczasz mu wolności i jeśli tylko, jest gotów podejmować pierwsze rozsądne decyzje, z radością się na nie zgadzasz. Najbardziej lubisz, kiedy twoje dziecko spełnia się w tym, co robi i przynosi mu to ogromna frajdę. Czasami jednak dotykają je skutki uboczne tych działań, które podejmuje.
Kiedy na przykład twój maluch cały dzień spędza na powietrzu, to nie tylko dotlenia swój organizm i zdobywa nowe sprawności, ale również jest narażony na kontakt z wirusami i drobnoustrojami, a także wszelkimi bakteriami, które znajdują się powietrzu i na powierzchniach, których dotyka. Dlatego też, często, kiedy wraca z zabawy na świeżym powietrzu jego skóra jest zaczerwieniona, a na plecach pojawiają się potówki.

Jak tego unikną i sprawić, by zabawa malucha była bezpieczna?
Trzeba pamiętać, że organizm młodego człowieka nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, a jego skóra jest niezwykle cienka i delikatna. Dodatkowo malec nie ma w pełni rozbudowanego systemu, który odpowiada za wydzielanie potu czy łoju, dlatego też jego skóra łatwo się przesusza. Dodatkowy problem stanowi często kontakt z otaczającymi go przedmiotami i substancjami, takimi jak niezbyt czysty piasek w piaskownicy osiedlowe, czy błoto powstałe po niedawnym deszczu. Dla malucha jest to wspaniała zabawa, jednak cierpi na tej zabawie jego skóra i układ odpornościowy. Jak ochronić malucha przed podrażnieniami i zapewnić mu komfort zabawy?
Zanim wypuścisz malucha na podwórko, posmaruj jego skórę kremem natłuszczającym, takim, który posiada faktory, chroniące skórę przed promieniowaniem słonecznym. Jeśli widzisz, że skóra malucha jest wyjątkowo sucha, wtedy używaj do jej pielęgnacji emolintów, które możesz kupić w aptece. Nie tylko odpowiednio nawilżą one skórę, ale przede wszystkim zatrzymają odpowiedni poziom nawilżenia w skórze przez cały czas zabawy. Pamiętaj, że do delikatnej skóry powinnaś używać tylko sprawdzonych kosmetyków, przeznaczonych dla danej grupy wiekowej i opatrzonej pozytywną opinią Instytutu Matki i Dziecka. Jeżeli masz swoją ulubioną markę, która maluch lubi i dobrze znosi kontakt z tym kosmetykiem, to powinnaś wybierać wszystkie inne produkty z tej linii podobnym składzie i zapachu. Wtedy maleje ryzyko podrażnień i ewentualnych uczuleń.
Kolejna zasada dotyczy kąpieli. Mimo, iż twoje dziecko wraca ze spaceru lub z zabawy na placu zabaw i jest całe ubłocone, nie powinnaś go kąpać w gorącej wodzie. Młoda skóra szybko się przesusza, a gorące kąpiele jeszcze temu sprzyjają. Wtedy zaczyna się problem z łuszcząca się skórą, dziecko skarży się na swędzenie i pieczenie, pojawiają się zaczerwienienia w przesuszonych miejscach. W takiej sytuacji powinno się skrócić kąpiel do około dziesięciu minut. Należy pamiętać, by kapać dziecko w letniej wodzie z dodatkiem środków nawilżających. Przy wyjątkowych problemach skórnych można wykorzystać emolienty. Do kąpieli nie powinno się używać mydła, ponieważ ściera ono warstwę lipidową i naskórek ulega wysuszeniu. Po kąpieli najlepiej nasmarować skórę malca delikatnym balsamem lub kremem nawilżającym, a jeżeli maluch został wykąpany w specjalnych środkach zawierających emolienty, to nie należy ich spłukiwać bieżącą wodą, gdyż po kąpieli ich działanie jest nadal aktywne.

Kiedy malec wychodzi na podwórko, ubieraj go stosownie do pogodny. Nie zakładaj na niego grubego swetra, jeśli widzisz, że jest w ciągłym biegu, a temperatura z minuty na minutę jest coraz wyższa. W takiej sytuacji ubierać maluch na cebulkę, bo dzięki temu, w każdej chwili można zdjąć jedną lub dwie warstwy, co uchroni malucha przed przegrzaniem. Zawsze należy pamiętać, aby wychodząc zabierać ze sobą rzeczy na chłodniejsza i deszczową pogodę, bo, jeśli maluch zmarznie, to przeziębieni gwarantowane. Ze względu na czynniki drażniące nie powinno się kupować dziecku ubranek zawierających domieszki włókien syntetycznych, raczej powinniśmy sprawdzać, by były one wykonane z czystej, stuprocentowej bawełny. Jest to zapewne nieco droższy zakup, ale czasami warto wydać trochę więcej pieniędzy i mieć pewność, że skóra naszego dziecka jest zdrowa i bezpieczna. Dzięki bawełnie skóra będzie lepiej oddychała i i nie podrażni naskórka.

Ostatnia rzeczą, jaka dotyczy zdrowej skóry naszego maluszka jest używanie odpowiednich środków piorących. W pierwszym etapie życia dziecka, powinno się wybierać tylko te, które są przeznaczone do prania ubranek niemowlęcych. Warto w nich prac wszystkie rzeczy, które maja bezpośredni kontakt z maluszkiem. Kiedy jednak dziecko staje się większe, można rozważyć zakup proszku, którego używać będzie cała rodzina. Trzeba jednak pamiętać, by ten proszek był odpowiedni również dla skóry maluszka. Takie pranie powinno być dwukrotnie wypłukane bez użycia zmiękczających detergentów i odwirowane. Jeżeli jest taka potrzeba dla zabicia wszelkich drobnoustrojów warto takie ubranka malucha wyprasować, zanim kolejny raz założymy je na delikatna skórę pociechy.
Jeżeli mimo wszystkich zastosowanych metod dziecko ciągle skarży się na swędzenie i pieczenie skóry, warto zasięgnąć opinii pediatry, a nawet alergologa, ponieważ mogą to być pierwsze, bardzo dokuczliwe objawy alergii. W takim wypadku należałoby rozpatrzyć bardziej specjalistyczne badania, które potwierdzą lub zaprzeczą alergii.

Na wszelki wypadek – cz.2

Wiadomo, że do ukończenia przez dzieci pełnoletniości nie są one w stanie brać odpowiedzialności same za siebie. jest to poniekąd prawda. Ale oprócz tego maluchy nie są w stanie przewidywać również konsekwencji swoich zachowań. Dlatego tez rodzic czuwa nad dzieckiem, żeby nie stałą mu się krzywda.

Niestety, czasami nawet najlepszy rodzic nie jest w stanie w stu procentach ochronić swojego dziecka. Jest jednak kilka sposobów, które na pewno zminimalizują ryzyko wypadku. Na przykład na schodach warto zamontować specjalne barierki, przez które maluch nie przejdzie i nie spadnie ze stromych schodów, w drzwiach i szafkach pozakładać ograniczniki, które zminimalizują ryzyko przytrzaśnięcia sobie palców, oraz ochraniacze na rogach stołów, by maluch nie nabił sobie na głowie guza. Dzięki osłonce, która znajduje się na brzegu kuchenki, malec nie ściągnie na siebie gorącej zupy, a dzięki zabezpieczeniu palniku nie będzie mógł odkręcić kurka z gazem. Maluchy są bardzo pomysłowe, dlatego wszystkie ostre przedmioty i niebezpieczne chemikalia powinny się znajdować w zamykanych na klucz szafkach, do których malec nie powinien mieć dostępu. W domu przydadzą się również czujniki dymu i tlenku węgla.

Wiele jest jednak rzeczy, których nie będziemy w stanie przewidzieć, a które na pewno zaciekawią naszego malucha, robiąc mu krzywdę. W jaki sposób poradzić sobie w czasie wypadku, zanim jeszcze przyjedzie lekarz. Oto kilka sposobów na najczęstsze dolegliwości.

Oparzenie. Może do niego dojść, kiedy maluch chodzi po kuchni, w której właśnie przygotowuje się gorący obiad. Ciekawość, która nie może być zaspokojona, może go popchnąć do wymyślenia sposobu, wy zobaczyć, co znajduje się w garnku na kuchence. Niestety, efekty tej ciekawości mogą być opłakane w skutkach. Do lżejszych urazów może dojść, jeżeli twój maluch na przykład będzie chciał sprawdzić, skąd pochodzi to światełko i dotknie gorącej żarówki. Są to przypadki bardzo bolesne, jednakże zdarzają się nader często. W jaki sposób można pomóc maluchowi. Zaraz po wypadku skieruj na oparzone miejsce strumień zimnej wody. Najlepiej, żeby schładzanie trwało około 15 minut, potem nałóż na bolące miejsce jałowy opatrunek i zawieź malca do lekarza. Lepszym sposobem od nałożenia jałowego opatrunku, może okazać się opatrunek hydrożelowy, który nie tylko schłodzi bolące miejsce, ale również ochroni ranę przed zabrudzeniem. Nie wolno niczego wylewać na ranę, ani niczym jej smarować, bo nie dość, że maluch będzie bardziej cierpiał, to może wdać się zakażenie.

Upadek z wysokości . Jeżeli jesteście na placu zbaw, to trudno upilnować malucha, który w ferworze zabawy nie reaguje na twoje polecenia. Jeżeli jednak jesteś w domu, to nie pozwól maluchowi wspinać się na meble, które Mozę stoją niestabilnie. Niestety dom, to nie plac zabaw i może się tu nie zdarzyć miękkie lądowanie na piasku. Jeżeli jednak już doszło do wypadku, powinnaś bardzo dokładnie obejrzeć dziecko, czy nie doszło do urazu głowy lub kręgosłupa. Nawet jeśli, dziecko nie skarży się na ból, a wiesz, że doszło do urazu głowy, powinnaś przez dwie, trzy godziny bacznie obserwować swoja pociechę. Jeżeli będzie senna lub zacznie wymiotować, to znak, że doszło do wstrząśnienia mózgu i trzeba jak najszybciej udać się do szpitala. Nigdy nie powinnaś podnosić malucha, jeżeli widzisz, że sam nie zmienia swojej pozycji. Jeżeli jest nieprzytomny, to powinnaś jak najszybciej wezwać pogotowie, okrywając dziecko i zabezpieczyć miejsce wypadku. Jeżeli jest nieprzytomne, ale oddycha, to powinnaś położyć go w pozycji bezpiecznej. Jeśli doszło do urazu kończyn, nigdy nie powinnaś nastawiać ich na własną rękę, ponieważ może dojść do powstania skrzepów, które mogą być groźne dla życia i zdrowia małego pacjenta. Postaraj się, by dziecko pozostało w niezmienionej pozycji do przyjazdu lekarza.

Porażenie prądem. Dochodzi do niego, jeżeli maluch ma bezpośredni dostęp do gniazdek i kabli. Dla niego oczywiście są to dodatkowe atrakcje, którymi zapewne można się świetnie bawić, ale dla ciebie muszą one oznaczać wypadek. Nie powinno się umieszczać kabli na widoku, a na wszystkie gniazdka elektryczne powinno założyć się zaślepki. Jeżeli jednak wydarzyło się już nieszczęście, to musisz zachować zimną krew. Przede wszystkim powinnaś wyłączyć bezpiecznik i odciągnąć dziecko od źródła prądu. Oczywiście sama nie powinnaś dotykać kabla, ale w taki sposób uderzać w rączkę dziecka, by samo zechciało wypuścić kabel. Jeżeli w czasie porażenia doszło do zatrzymania oddechu i pracy serca, powinnaś jak najszybciej rozpocząć reanimację. Nawet niewielkie porażenie powinno cię skłonić do wizyty u specjalisty, ponieważ mogło dojść do zaburzenia rytmu pracy serca. Pamiętaj, że nie powinieneś gołymi rękami dotykać wystających części kabla, a jeżeli przeszkadzają ci one w dojściu do pociechy, powinieneś odsunąć je za pomocą drewnianej szczotki, czy gazety zwiniętej w rulon, ewentualnie innego przedmiotu, który nie przewodzi prądu.

Pamiętaj, zawsze lepiej jest zapobiegać niż leczyć.
Jeżeli jednak miałaś takie, czy inne historie, to podziel się nimi. Jak sobie poradziłaś w takiej sytuacji. Na pewno przyda się to innym rodzicom, jeśli ich dziecku również przydarzy się przykry wypadek.

Na wszelki wypadek – cz.1

Niestety nie da się uniknąć, ani zadrapań, ani stłuczeń, bo zdrowe dziecko jest szybsze od wiatru i bardziej nieprzewidywalne niż jesienna pogoda. Jedno jest pewne podczas codziennych zabaw trzeba przestrzegać kilku zasad, które pomogą dziecku bezpiecznie przejść przez ten najlepszy i najtrudniejszy etap jego życia. Oczywiście wielu kontuzji nie da się uniknąć, ale kiedy się wydarzą, trzeba wiedzieć, jak należy postępować. Przede wszystkim nie wpadać w panikę, bo dziecku, które i tak jest już wystraszone, taka porcja paniki na pewno nie pomoże. Należy zatem zachować spokój i obiektywnie ocenić sytuację. Stres nic tu nie pomoże. Jeśli poznasz podstawowe zasady postępowania, szybciej pomożesz maluszkowi i sama będziesz czułą się pewniej.

Zakrztuszenie. Niemowlaka przełóż przez udo, głowę należy ułożyć w kierunku kolana. Nogi i ręce powinny swobodnie zwisać w dół, a pupa znajdować się wyżej niż główka. Dłoń najlepiej złożyć w łódeczkę i delikatnie uderzać w plecki dziecka. Jeśli dziecko jest starsze możesz przewiesić je przez kolanko albo zwyczajnie kazać maluchowi schylić się głową w dół i wtedy spróbować delikatnych uderzeń. Starszaka możesz również objąć w pasie i ucisnąć brzuszek nad pępkiem. Nie powinno się natomiast łapać niemowlęcia i potrząsać nim trzymając go za nóżki, ponieważ można przypadkiem uszkodzić stawy biodrowe. Nic nie daje również unoszenie rąk do góry – może to nawet zaszkodzić – ponieważ ciało obce może wlecieć znacznie głębiej w drogi oddechowe i dziecko może się udusić.

Ukąszenie owada. Jest to niestety dosyć częsta przypadłość szczególnie w okresie letnim, kiedy dziecko bawi się piaskownicy lub je smaczne i słodkie rzeczy. Słodycz produktów, które spożywa dziecko może przyciągać owady. Jeśli zatem dziecko zostanie użądlone przez owada i żądło widnieje w skórze należy delikatnie wyciągnąć je albo paznokciem albo za pomocą pęsetki. Jad, który znajduje się w skórze można wyssać za pomocą aspiveninu. Następnie zaczerwienienia można zlikwidować przykładając do ukąszonego miejsca kawałek cebuli surowego ziemniaka lub kostkę lodu, która zlikwiduje obrzęk. Nie powinnaś nigdy ściskać żądła, żeby wyszło, ponieważ pod skórę mogłoby dostać się więcej jadu.

Podtopienie. To najgorsze, co cie może spotkać w czasie wakacyjnych podróży nad akweny wodne. Niby wydaje ci się, że pilnujesz swojego dziecka, jednak chwila nieuwagi i malec jest już pod wodą. Niestety, kiedy się to wydarzy trzeba działać szybko? Najpierw trzeba ocenić stan malucha. Jeżeli nie oddycha i nie odpowiada na twoje słowa, czyli jest nieprzytomny, to musisz wykonać masaż serca i sztuczne oddychanie – usta-usta. Prawidłowo masaż powinno się wykonywać w taki sposób, by co trzydzieści uciśnięć wtłoczyć w płuca dwa wdechy. Maluszkowi powinieneś robić masaż jednym palcem i uciskać klatkę piersiową na głębokość jednego centymetra. Oczywiście zaraz po wyciągnięciu dziecka z wody należy wezwać karetkę. Nie ma sensu wytrząsanie z dziecka wody, bo wpłynie ona jeszcze głębiej w drzewo oskrzelowe, a samo uciskanie serca nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Trzeba zastosować się do wszystkich powyższych instrukcji.

Obce ciało. Jeżeli zdarzy się tak, że maluch wepchnął sobie jakiś przedmiot do nosa, ucha i oka, to powinieneś postępować według powyższych zasad. Jeśli przedmiot znajduje się w nosie, to czasami wystarczy jeżeli dziecko mocno dmuchnie. Żeby siła wydmuchu była większa, trzeba dziecku zatkać jedną wolną dziurkę. Jeżeli przedmiot utknął w oku, warto przepłukać je za pomocą soli fizjologicznej lub zwykłej wody. W tym celu napełnij kieliszek płynem, przyłóż do oka dziecka, w którym znajduje się ciało obce i każ malcowi mocno mrugać. Kiedy coś znalazło się w uchu, może pomóc skakanie na jednej nodze z lekko przechylona głową. Nie wolno nigdy próbować wyciągać przedmiotów palcami, bo można wepchnąć je głębiej. Jeżeli po kilku próbach przedmiot znajduje się ciągle na swoim miejscu, musisz jechać do lekarza.

Omdlenie. Zdarza się, że w wyniku gwałtownej zabawy, czy jakiegoś urazu twoje dziecko naraz traci świadomość. Jeżeli w wyniku tego zdarzenia malec nie oddycha, to powinnaś rozpocząć sztuczne oddychanie, które powinno dokładnie tak wyglądać, jak w wyniku utraty przytomności spowodowanej podtopieniem. Jeżeli jednak malec oddycha powinnaś go zabezpieczyć, kładąc go na płaskiej powierzchni w pozycji bezpiecznej, czyli na boku, z jedną noga wyprostowana, drugą zgiętą w kolanie. Jeśli po chwili maluch odzyska świadomość, nie pozwól mu się podnosić. Nie wolno i też nieprzytomnego malca tarmosić, ani klepać po twarzy. Po pierwsze zbyt szybkie ustawienie do pionu, mogłoby spowodować niedokrwienie mózgu, po drugie uderzenia pod wpływem silnego stresu, mogłyby doprowadzić do urazu malucha. Dziecko powinno pozostawać w pozycji leżącej około dwóch, trzech godzin. Jeżeli nie dzieje się nic niepokojącego, może się powoli podnieść. Jeżeli do omdlenia doszło w wyniku udaru cieplnego, to powinnaś położyć na czoło malucha zimny okład i przenieść go w chłodne miejsce. Nigdy nie wolno nieprzytomnemu maluchowi podawać żadnych leków, ani poić go wodą, to mogłoby przyczynić się do zadławienia, a stąd już tylko krok do prawdziwej tragedii.

Kłopoty małego mańkuta

Kiedy rodzi się dziecko, właściwie wszystko inne schodzi na dalszy plan. Interesuje cie tylko ta mała istotka, która zawładnęła całym twoim światem. Godzinami mogłabyś patrzeć jak śpi, porusza się, śmieje. A kiedy zaczyna mówić i chodzić szalejesz ze szczęścia. Potem, sukcesywnie dostrzegasz wszystkie sukcesy twojego malucha i zastanawiasz się, czy jego rozwój jest właściwy, czy wszystko robi w tempie, czy może ma jakieś problemy. Każda negatywna zmiana skłania cię do niepokoju, bo zamiast na całych stopach chodzi na palcach, bo nie potrafi wchodzić po schodach stawiając nóżki naprzemiennie, bo zamiast do prawej, to wszystko bierze do lewej rączki. Wiele z tych rzeczy rzeczywiście mogłoby skłaniać do niepokoju i przynajmniej konsultacji lekarskiej, ale wiele również uzależnione jest od indywidualnych predyspozycji dziecka, więc nie należy za bardzo ingerować w jego rozwój, a najwyżej go wspomagać – najlepiej jak się da.

Jeśli chodzi o problem prawo lub leworęczności, to tak naprawdę nie jest to żaden problem. Bycie leworęcznym to nawet nie jest wada. Może być to natomiast utrudnienie, z którym powinnaś pomóc uporać się twojemu dziecku., bowiem to, czy twoje dziecko ma sprawniejszą rękę prawą czy lewą zależy od informacji zapisanych w mózgu, a te jak wiadomo, nie łatwo zmienić. I wcale nie trzeba, ponieważ prawa ręką tez można sobie świetnie dać radę i odnosić sukcesy.

Ponieważ za dominacje lewej ręki odpowiada jedna z półkul naszego mózgu – a konkretniej prawa, musisz wiedzieć, że wszystko u takiego malucha lepiej działa z lewej strony i oko i noga i ręka. Ogromny wpływ na to, która ręką posługuje się twoje dziecko mają geny. Jeżeli jedno z rodziców jest leworęczne, to prawdopodobieństwo wystąpienia tej cechy charakterystycznej wzrasta do 25 procent, a kiedy leworęczni są oboje rodzice, to szansa na to, że dziecko odziedziczy leworęczność wzrasta do pięćdziesięciu procent.

Kiedy dziecko jest maleńkie trudno ocenić, która ręka będzie dominująca, lewa, czy prawa. Dziecko w miarę oswajania się z nowym otoczeniem zaczyna je poznawać wszystkimi zmysłami, na końcu jest to również zmysł dotyku. Na początku posługuje się naprzemiennie ręką lewą i prawą w zależności od tego, z której strony leży przedmiot, na którym mu zależy. Prawdziwe rozpoznanie zaczyna się po ukończeniu przez malucha pierwszego roku życia. W tym czasie możesz zaobserwować pierwsze sygnały. Zobaczysz na przykład, do której rączki chętniej wkłada łyżeczkę lub gryzaczek, a także, która ręką przyciąga i odpycha zabawki, które znajdują się w jego otoczeniu. Zobaczysz również, która rączkę wyciąga, kiedy podajesz mu jakiś przedmiot.

Ważne byś starała się obserwować dziecko podczas różnych czynności, które wykonuje w ciągu dnia. Kiedy je, pije, czy bawi się. Kiedy twoje dziecko jest już trochę sprawniejsze i lepiej radzi sobie z utrzymaniem przedmiotów w rączkach, możesz podarować mu pierwsze kredki. To również może być świetna wskazówka do tego, by ocenić, która półkula jest lepiej rozwinięta. Kiedy jest ciepło możesz wyjść ze swoja pociechą do piaskownicy. Tam również zaobserwujesz, którą ręką nabiera piasek do wiaderka i która układa baby z piasku.

Na tym etapie rozwoju nie powinnaś zaburzać zdolności motorycznych twojej pociechy, proponując jej używanie tylko i wyłącznie prawej ręki, ponieważ może to u niej wywołać niepotrzebne frustrację i nerwy. Nie sugeruj maluchowi, do której rączki ma wziąć łyżeczkę, w której ma trzymać kredki, czy zabawki. Pozwól, by postępował zgodnie ze swoim naturalnym rytmem.

Możesz natomiast stymulować obie półkule , stawiając wybrane rzeczy w centralnym miejscu, by dziecko mogło po nie sięgnąć obiema raczkami. Podając maluchowi jakąś rzecz, pozwól mu wybrać rączkę, do której weźmie zabawkę, czy inny przedmiot. Staraj się podawać ja w centralnym punkcie, by ciało malucha samo zdecydowało, która strona, ma ją odebrać. Obserwując swoje dziecko, sprawdź, czy aktywna jest tylko strona lewa, czy może maluch posługuje się sprawnie obiema rękami. Jeżeli aktywniejsza jest lewa, pogódź się z tym i pozwól maluchowi posługiwać się nią na tyle, na ile potrafi, pomagając mu w tych czynnościach, które wymagają aktywności prawej strony.

Jeżeli natomiast widzisz, że dziecko świetnie posługuje się obiema rączkami, możesz spróbować ukierunkować go na stronę prawą, podając mu przedmiot do konkretnej, wybranej przez ciebie ręki. Gdyby jednak zdarzyło się tak, że maluch błyskawicznie przełoży daną rzecz do reki lewej, nie broń mu tego. Spróbuj pogodzić się z tym, że twoje dziecko jest przysłowiowym mańkutem, postaraj się ułatwiać mu zadania, nie pozwól, by poczuł się gorszy, ze względu na to, jakiej ręki używa, pomóż dostosować otaczającą go rzeczywistość. Nie powinnaś też martwić się o przyszłość małego mańkuta. Ludzie leworęczni wspaniale dają sobie rade w dorosłym życiu, a w społeczeństwie też jest ich niemały procent, prawie co dziesiąta osoba posługuje się sprawniej lewą ręką, a 15 procent praworęcznych wykonuje pewne czynności właśnie za pomocą reki lewej. Jeśli i Ty masz w domu dziecko, które posługuje się ręką lewą, to napisz, jak sobie radzi, i w jaki sposób pomóc mu, by miał jeszcze łatwiej.

Jak sobie radzić z kłopotami z brzuszkiem?

Zanim dziecko przychodzi na świat zostaje wyposażone w szereg umiejętności przydatnych mu na tym świecie. Nie wszystko jednak jest takie proste, jakbyśmy sobie wyobrażali. Maluch nie zawsze potrafi sobie poradzić z problemami, które stawia przed nim współczesny świat. Mimo, że z chwilą narodzin został wyposażony w system odpornościowy i przeciwciała, które pochodzą od matki, to po upływie mniej, więcej sześciu miesięcy jest zdany sam na siebie. A niestety bakterie i wirusy nie próżnują i często atakują małego człowieka przyprawiając go o nieprzyjemne dolegliwości.

Jak pomóc maluchowi, żeby z pozoru niegroźna infekcja nie skończyła się tragicznie. Co pomaga, a co szkodzi małemu brzuszkowi?

Kolki. Na pewno nie należą do przyjemności, choć z pozoru nie zagrażają życiu dziecka. Są spowodowane niedojrzałością układu pokarmowego. Szczególnie uciążliwe są cukry, których mały organizm nie potrafi dokładnie rozłożyć. Inny aspekt kolki dotyczy przede wszystkim złego przystawiania do piersi. Maluch, który łapczywie ssie pierś, lub smoczek i otwiera przy tym szeroko buzię, może oprócz pokarmu nałykać się powietrza. Ono dostając się do przewodu pokarmowego, zanim dotrze do jelit i zostanie wydalone w postaci gazów, zatrzymuje się w żołądku, powodując u dziecka wzdęcia i ból. Jeszcze inny problem wynika z tego, co je młoda matka, która karmi swoje dziecko piersią. Dzieci często nie tolerują wielu produktów spożywczych, obecnych w diecie dorosłego. Może się zdarzyć, że twoje dziecka nie lubi mleka krowiego, ani przetworów mlecznych, przygotowanych na bazie tego mleka, nie „smakuje” mu także kofeina oraz czekolada. A już na pewno nie odpowiadają mu ostre przyprawy typu papryka, czy pieprz. Maluch, którego dotknęła kolka pręży się, płacze, jego brzuszek jest twardy i napięty, nóżki są podkurczone. Dziecko próbuje oddać gazy zalegające w jelitach, a kiedy mu się to nie udaje przeraźliwie krzyczy. Dziecku z koką na pewno pomogą delikatne masaże, ciepło, które działa rozkurczowo, a także kładzenie na brzuszku. Jeżeli karmisz butelką, to dobrze jest nabyć butelkę z systemem antykolkowym i często kłaść dziecko na brzuszku. Chociaż niektóre maluchy bardzo tego nie lubią.

Zaparcia. Mówi się o nich, kiedy dziecko nie może oddać stolca, brzuszek jest twardy i napięty, maluch się bardzo męczy, stolce są twarde i przypominają kozie bobki. Czasami zdarza się, że w kale można zauważyć krew. Ze względu na częste bóle brzucha i wzdęcia maluch nie chce jeść i często jest rozdrażniony. Może się to skończyć tym, że maluch coraz rzadziej będzie oddawał stolce, co jest niebezpieczne dla jego jelit. Powodem takiego stanu rzeczy może być złą dieta. Dzieci, które jedzą coś w pośpiechu lub byle jak, niedokładnie trawią, a zatem trudniej jest też im to wydalić. Czasami dieta jest zbyt uboga w warzywa i owoce, czyli źródło wartościowego błonnika, który pomaga w trawieniu. Może się zdarzyć również, że dziecko przyjmuje za mało płynów, dlatego konsystencja stolca jest tak twarda. Aby pomóc maluchowi, należy wzbogacić jego dietę o warzywa i owoce i uzupełnić dużą ilością płynów. Jeżeli twoje dziecko dawno nie oddawało stolca, a ciągle skarży się na bóle brzucha, spróbuj zaaplikować mu czopek albo zrobić lewatywę.

Biegunka. Problem zupełnie odwrotny, choć równie uciążliwy. Stolce smyka są bardzo luźne, czasem nawet wodniste, brzydko pachną i zazwyczaj połączone są z innymi problemami gastrycznymi – bólem brzucha, brakiem apetytu. Najczęściej takie objawy towarzyszą infekcji rota wirusowej. Dlatego należy uważać, by dziecko się nie odwodniło. Takie biegunkowe stolce mogą być związane z alergia pokarmową na składniki z diety matki. Wtedy w stolcu mogą pojawić się również maleńkie niteczki krwi. Aby pomóc dziecku najlepiej często je poić, to spowoduje, żę malec się nie odwodni, nie jeść pokarmów rozluźniających stolce oraz podać probiotyki, które namnożą dobre bakterie w żołądku. Wtedy organizm szybciej poradzi sobie z infekcją.

Wymioty. Chyba najbardziej uciążliwa i najbardziej niebezpieczna przypadłość u maluchów. A im dziecko mniejsze, tym bardziej niebezpieczna. Może bowiem w szybkim tempie doprowadzić do odwodnienia małego organizmu. Większość malców nie potrafi poradzić sobie z wymiotami i wtedy trzeba jak najszybciej udać się do szpitala, by nawodnić organizm pozaustrojowo. Dodatkowymi objawami jest bladość, intensywne pocenie się oraz w skrajnych przypadkach „przelewanie” się przez ręce. Kiedy następuje to ostanie nie ryzykuj, tylko szybko jedź do szpitala. Jeżeli jednak twoje dziecko jest w lepszym stanie spróbuj nawadniać go, dając mu do picia małe ilości wody. W aptece są do nabycia również preparaty nawadniające, które szybko namnażają potrzebne mikro i makroelementy. Powinnaś również zastosować odpowiednią dietę. Na początku musi być lekkostrawna, lekarze nazywają ją często schematem antybiegunkowym. Jeżeli jednak twoje dziecko domaga się czegoś innego, nie odmawiaj mu, ponieważ może to być znakiem powrotu do formy.

A może ty też masz doświadczenia związane z brzuszkowymi kłopotami i chciałabyś się podzielić nimi z innymi matkami. W jaki sposób Ty sobie z nimi poradziłaś? Może akurat twoje rady komuś bardzo pomogą.

Ciemieniucha – jak z nią walczyć i jak ją pokonać.

Rodzi się śliczny, mały bobasek. Wszyscy się nad nim pochylają, dbają o niego, by włos mu z głowy nie spadł. No właśnie, ale zanim pojawi się ten pierwszy prawdziwy włos, na głowie pojawia się coś w rodzaju twardej skorupy, albo w najlepszym przypadku – miękkich łusek. Ciemieniucha upodobała sobie wilgotne miejsca, o troszkę wyższej temperaturze, najlepiej jeśli są owłosione, a jeśli nie, to na pewno będą. Nie jest groźna dla zdrowia maluszka, ale nie wygląda ładnie i niestety, nie wydaje ładnego zapachu, dlatego warto trochę z nią powalczyć, tym bardziej, że jest na nią kilka znakomitych sposobów. Kiedy znajdziemy przyczynę problemu, na pewno łatwiej nam będzie podjąć leczenie

W jaki sposób dochodzi do powstawania ciemieniuchy? Winne są temu nie wykształcone jeszcze dokładnie gruczoły łojowe. Są one trochę nadgorliwe u małego człowieczka i pracują na pełnych obrotach, a łącząc się ze zrogowaciałym naskórkiem , tworzą najpierw łuski, a potem twardą skorupę. Zanim jednak dojdzie do powstania owej skorupy, można podjąć środki zaradcze. Po pierwsze należy pamiętać, że ciemieniucha nie boli i z zasady nie jest groźna dla zdrowia, ale na powierzchni skorupy gromadzą się bakterie, które mogą wywoływać groźna dla zdrowia choroby.

Co należy zrobić, kiedy zdiagnozuje się u malucha ciemieniuchę? Przede wszystkim nie panikować, tylko przystąpić do pracy.

Ważne jest, aby łuski dobrze natłuścić. Może się to wydawać nieco śmieszne, ponieważ problem powstał pod wpływem właśnie nadmiaru tłuszczu na skórze, ale ten tłuszcz jest zupełnie inny i powoduje, że powstałą skorupa zaczyna mięknąć. Dlatego warto na godzinę lub kilka godzin przed kąpielą natłuścić główkę specjalną oliwką. Wtedy łuski staną się miękkie. Następnie należy umyć maluszkowi główkę. Najlepiej do tego celu używać tylko delikatnych kosmetyków, przeznaczonych dla dzieci od pierwszego dnia życia. Warto te informacje sprawdzić na opakowaniu, zanim użyje się kosmetyku. Kolejnym elementem pielęgnacji jest wyczesanie włosków maluszka. Do tego celu wybieraj delikatne szczoteczki z naturalnego włosia. Grzebień na tym etapie byłby zbyt twardy i mógłby podrażnić delikatny naskórek dziecka. Należy pamiętać, że zanim wykona się ten zabieg, trzeba wykonać wszystkie poprzednie elementy, ponieważ na sucho jest to dosyć bolesne i nieprzyjemne dla dziecka. Kolejnym elementem jest odpowiednia profilaktyka. Nie należy przegrzewać główki dziecka. Warto o tym pamiętać, kiedy wchodzimy z maluchem do sklepu lub innych ogrzewanych pomieszczeń. Skóra na głowie również potrzebuje oddychać, a chowanie jej pod gruba, wełnianą czapką na pewno temu nie służy.

Czasami zdarza się, że mimo iż ty próbujesz z całych sił, to jednak zmiany nie chcą się cofnąć, wtedy należy zgłosić się do lekarza, ponieważ może się okazać, że potrzebne są bardziej radykalne środki. Pediatra zapewne poogląda dziecko, zdiagnozuje stan jego skóry i przepisze maść przeciwzapalną ze składnikami odkażającymi. Pamiętaj, że nie wolno ich stosować na własna rękę, bez kontaktu z lekarzem. Czasami takie oględziny mogą spowodować, że lekarz zdiagnozuje u dziecka początek alergii, choć oczywiście same zmiany skórne na to nie wskazują, to statystycznie więcej posiadających ciemieniuchę dzieci posiada alergie na coś. Nie należy również zdzierać samodzielnie niechcących się oderwać łusek.

Kiedy już uda ci się osiągnąć zwycięstwo nad ciemieniuchą musisz być czujna, jest to bowiem problem, który bardzo lubi się powtarzać do czasu, kiedy gruczołu łojowe nie wyregulują pracy. Wtedy zniknie problem, a wraz z nim ciemieniucha.

Jak wybrać dobry kosmetyk przeciwsłoneczny?

Już za niedługo wyjdziesz z maluchem na pierwszy prawdziwie letni spacer. Wspaniała pogoda, ciepło zachęcają do tego, by wyjść na spacer do parku, czy pojechać nad rzekę. Zanim jednak pierwszy raz wybierzemy się z naszą pociechą na taką wycieczkę, należy odpowiednio ja zabezpieczyć, szczególnie przed bardzo groźnymi promieniami słonecznymi, które mogą wywołać udar, a w mniejszym natężeniu być przyczyną bardzo poważnych poparzeń słonecznych. Warto zatem zaopatrzyć się w coś, co będzie przeciwdziałało tym skutkom.

W jaki zatem sposób wybrać odpowiedni kosmetyk dla naszego dziecka, który będzie odpowiednio chronił jego delikatna skórę? Na co tak naprawdę trzeba zwrócić uwagę?

Dla wrażliwej skóry dziecka najlepsze będą preparaty przeciwsłoneczne o wysokim faktorze, nie przepuszczającym szkodliwego promieniowania przez skórę. Dla dzieci najlepsze będą te o faktorze z numerem 15, dla tych, które mają bardzo jasna karnację należy wybierać faktor 30, a nawet 45. Im wyższy numer, tym lepsza ochrona przed słońcem. Nie należy smarować ciała dziecka kremem i olejkiem do opalania, ponieważ nie mają one odpowiedniej bariery i nie chronią skóry przed promieniowaniem.

Wybierając preparat należy zwrócić uwagę, czy posiada on również zabezpieczenie w postaci filtra chroniącego przed promieniami ultrafioletowymi UVA i UVB. Te drugie mogą wywoływać raka skóry, a te pierwsze, poprzez nadmierny czynnik opalający, wspomagają działanie tych drugich.

Bardzo częste składniki znajdujące się w preparatach uczulają delikatna skórę dziecka. Warto zatem sprawdzić, czy w preparacie, który chcemy kupić nie ma drażniących alergenów. Jeżeli wiemy, na co dziecko może być uczulone, wtedy łatwiej nam podjąć decyzję. Kiedy jednak nie jesteśmy tego pewni, powinniśmy odstawić preparat po pierwszych objawach w postaci swędzenia, zaczerwienienia, czy wysypki. Dla dzieci, które maja naprawdę wrażliwą skórę najodpowiedniejsze będę te kosmetyki, które w swoim składzie mają aktywny składnik – dwutlenek tytanu.

iStock_000010936637XSmallWiedząc, że wybieramy się z malcem na plaże, bądź w pobliże wody, zwróćmy uwagę również, czy kosmetyk posiada odporność na wodę. Będzie to bardzo przydatne, kiedy twój maluch, nie będzie chciał wyjść z wody.

Ochrona przeciwsłoneczna
jest niezwykle ważna, gdyż w ten sposób pozwalasz młodej skórze cieszyć się urokami lata, bez uszczerbku na zdrowiu.

Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo?

Bardzo zależy ci, żeby twoje dziecko zdrowo rosło i rozwijało się należycie. Starasz się dbać o jego bezpieczeństwo, bo tylko dzięki temu zapewnisz swojemu dziecku zdrowy rozwój i strat w dorosłość. Oczywiście nie jesteś w stanie ustrzec go przed wszystkimi niebezpieczeństwami, są jednak takie sprawy, które jako przezorny rodzic powinieneś zabezpieczyć zanim twoje dziecko postawi pierwsze kroki.

Dopóki ogląda świat z perspektywy twoich ramion wszystko jest w porządku. Problem pojawia się, kiedy dziecko chce samodzielnie poruszać się po nowym, nieznanym dla siei terytorium. Zanim zatem wypuścisz malucha na nieznane wody, sam się na nie zapuść. Zniż się do jego poziomu i sprawdź, co może mu zagrażać. Najlepiej sam poraczkuj po pokoju, a zobaczysz, ile czyha w nim niebezpieczeństw, z których nie zdawałaś sobie sprawy. Uważniej przyjrzyj się wszystkiemu, co znajduje się na wysokości około jednego metra nad podłogą, bo tak wysoko zwykle sięgają dzieci. Dokładnie przyjrzyj się następującym przedmiotom w domu i zmień ich położenie lub kształt, jeżeli uważasz, że zachodzi taka potrzeba i zwiększy to bezpieczeństwo twojego dziecka.

Okna. Nie powinny otwierać się na więcej niż dwadzieścia centymetrów. W ich pobliżu nie powinny się znajdować również rzeczy, które mogłyby być interesujące dla dziecka i takie, po które chętnie by sięgnął.
Sznurki i troczki przy zasłonkach powinny być tak zawiązane, żeby dziecko w czasie raczkowania się w nie nie zaplatało, ani też nie uwiesiło.

Przewody elektryczne. Najlepiej, jeżeli będą pochowane w specjalnych listwach przypodłogowych lub zabezpieczeniach aluminiowych albo przynajmniej w specjalnych gąbkach – ochraniaczach. Po pierwsze zwiększają one bezpieczeństwo dziecko, po drugie poprawiają estetykę. Jeżeli jednak nie możesz z różnych powodów pochować kabli na stałe, spróbuj przynajmniej zakamuflować je za meblami, ale uważaj, by bardzo nagrzane nie stały się źródłem pożaru. Obserwuj bacznie, by malec nie mógł po nie sięgnąć, nie brał ich do buzi, bądź za ich sprawą nie ściągnął na siebie ciężkiej lampy.

Gniazdka. Powinny być zabezpieczone specjalnymi zaślepkami, a jeżeli jest to niemożliwe, to przynajmniej zasłoń je meblami, żeby dziecko nie pokusiło się o włożenie do niego oślinionego paluszka.

Meble. Powinny być stabilne i tak ustawione, by nie stanowiły zagrożenia dla dziecka. Półki powinny być zawieszone wysoko, by nie były w zasięgu małych paluszków i by rzeczy znajdujące się na nich nie stały się niebezpieczną zabawką dla naszego malucha.

Szuflady. Najlepiej, żeby zawsze były szczelnie pozamykane i na wszelki wypadek nie zawierały substancji, które mogłyby zaszkodzić dziecku. Najlepiej zamknąć je na specjalne blokady. Dodatkowo warto na jakiś czas poodkręcać wszystkie uchwyty, gdyż młody zdobywca mógłby się po nich wspiąć do góry. Czasami może się zdarzyć, że uchwyty nie wytrzymają naporu i wagi malucha i po prostu mogą się oderwać zostawiając wystające, niebezpieczne dla dziecka elementy. Jeżeli komoda nie stoi stabilnie, przymocuj ją do ściany za pomocą odpowiednich przyczepów.

Powierzchnie farbowane. Jeżeli nie jesteś pewna, czy są pomalowane farba bezołowiową przemaluj je lub zakryj tapetą. Gdyby badania składu farby wskazały na jej obecność , zapytaj specjalistę, w jaki sposób się go pozbyć.

Popielniczki. Najlepiej, żeby w ogóle nie pojawiały się w miejscach, w których przebywają małe dzieci. Palenie to zgubny nałóg i powinno się z nim skończyć. Jeżeli jednak jesteś osobą palącą, musisz zapewnić swojemu dziecku minimum bezpieczeństwa. Stawiaj popielniczkę na wysokości, z której maluch jej nie dostanie. W innym przypadku dziecko mogłoby sięgnąć po popielniczkę i nie tylko poparzyć się niedopałkiem, ale również najeść popiołu.

Rośliny domowe. Są przyjazne dla człowieka i pięknie ubogacają otoczenie. Są jednak odmiany bardzo trujące dla człowieka. Jeżeli nie jesteś pewna, jakiego rodzaju rośliny trzymasz w swoim domu, najlepiej nie pozwalaj się dziecku do nich zbliżać. Nie dopuść do sytuacji, w której twoje dziecko będzie chciało spróbować, jak smakuje ta małą cebulka w doniczce. Czasami bowiem samo dotknięcie listków, może być trujące i drażniące dla skóry malucha.

Kominki i piecyki, paleniska zabuduj specjalnymi siatkami i barierkami, których dziecko nie pokona. Wtedy możesz być pewna, że nie poparzy sobie paluszków. jeżeli są to urządzenia elektryczne, wyłączaj je z sieci, kiedy ich nie używasz i przechowuj w miejscu, do którego malec nie ma dostępu.

Barierki i poręcze. Odległość pomiędzy elementami pionowymi konstrukcji nie powinna być mniejsza niż pięć centymetrów. Ważne jest również, by dokładnie sprawdzić ich zamocowanie. Jeżeli szczebelki znajdują się większej odległości, potrzebne będzie dodatkowe zabezpieczenie w postaci siatki lub płyty pleksi.
Obrusy oraz serwety to źródło kolejnych niebezpieczeństw. Maluch nie tylko może, ciągnąc płótno, zrzucić coś na siebie z dużej wysokości, ale również zaplątać się w materiał, co może skończyć się tragicznie. Do czasu, zanim maluch nie zrozumie, że nie wolno ciągnąc za obrusy, pozbądź się go.