Jak sobie radzić z kłopotami z brzuszkiem?

Zanim dziecko przychodzi na świat zostaje wyposażone w szereg umiejętności przydatnych mu na tym świecie. Nie wszystko jednak jest takie proste, jakbyśmy sobie wyobrażali. Maluch nie zawsze potrafi sobie poradzić z problemami, które stawia przed nim współczesny świat. Mimo, że z chwilą narodzin został wyposażony w system odpornościowy i przeciwciała, które pochodzą od matki, to po upływie mniej, więcej sześciu miesięcy jest zdany sam na siebie. A niestety bakterie i wirusy nie próżnują i często atakują małego człowieka przyprawiając go o nieprzyjemne dolegliwości.

Jak pomóc maluchowi, żeby z pozoru niegroźna infekcja nie skończyła się tragicznie. Co pomaga, a co szkodzi małemu brzuszkowi?

Kolki. Na pewno nie należą do przyjemności, choć z pozoru nie zagrażają życiu dziecka. Są spowodowane niedojrzałością układu pokarmowego. Szczególnie uciążliwe są cukry, których mały organizm nie potrafi dokładnie rozłożyć. Inny aspekt kolki dotyczy przede wszystkim złego przystawiania do piersi. Maluch, który łapczywie ssie pierś, lub smoczek i otwiera przy tym szeroko buzię, może oprócz pokarmu nałykać się powietrza. Ono dostając się do przewodu pokarmowego, zanim dotrze do jelit i zostanie wydalone w postaci gazów, zatrzymuje się w żołądku, powodując u dziecka wzdęcia i ból. Jeszcze inny problem wynika z tego, co je młoda matka, która karmi swoje dziecko piersią. Dzieci często nie tolerują wielu produktów spożywczych, obecnych w diecie dorosłego. Może się zdarzyć, że twoje dziecka nie lubi mleka krowiego, ani przetworów mlecznych, przygotowanych na bazie tego mleka, nie „smakuje” mu także kofeina oraz czekolada. A już na pewno nie odpowiadają mu ostre przyprawy typu papryka, czy pieprz. Maluch, którego dotknęła kolka pręży się, płacze, jego brzuszek jest twardy i napięty, nóżki są podkurczone. Dziecko próbuje oddać gazy zalegające w jelitach, a kiedy mu się to nie udaje przeraźliwie krzyczy. Dziecku z koką na pewno pomogą delikatne masaże, ciepło, które działa rozkurczowo, a także kładzenie na brzuszku. Jeżeli karmisz butelką, to dobrze jest nabyć butelkę z systemem antykolkowym i często kłaść dziecko na brzuszku. Chociaż niektóre maluchy bardzo tego nie lubią.

Zaparcia. Mówi się o nich, kiedy dziecko nie może oddać stolca, brzuszek jest twardy i napięty, maluch się bardzo męczy, stolce są twarde i przypominają kozie bobki. Czasami zdarza się, że w kale można zauważyć krew. Ze względu na częste bóle brzucha i wzdęcia maluch nie chce jeść i często jest rozdrażniony. Może się to skończyć tym, że maluch coraz rzadziej będzie oddawał stolce, co jest niebezpieczne dla jego jelit. Powodem takiego stanu rzeczy może być złą dieta. Dzieci, które jedzą coś w pośpiechu lub byle jak, niedokładnie trawią, a zatem trudniej jest też im to wydalić. Czasami dieta jest zbyt uboga w warzywa i owoce, czyli źródło wartościowego błonnika, który pomaga w trawieniu. Może się zdarzyć również, że dziecko przyjmuje za mało płynów, dlatego konsystencja stolca jest tak twarda. Aby pomóc maluchowi, należy wzbogacić jego dietę o warzywa i owoce i uzupełnić dużą ilością płynów. Jeżeli twoje dziecko dawno nie oddawało stolca, a ciągle skarży się na bóle brzucha, spróbuj zaaplikować mu czopek albo zrobić lewatywę.

Biegunka. Problem zupełnie odwrotny, choć równie uciążliwy. Stolce smyka są bardzo luźne, czasem nawet wodniste, brzydko pachną i zazwyczaj połączone są z innymi problemami gastrycznymi – bólem brzucha, brakiem apetytu. Najczęściej takie objawy towarzyszą infekcji rota wirusowej. Dlatego należy uważać, by dziecko się nie odwodniło. Takie biegunkowe stolce mogą być związane z alergia pokarmową na składniki z diety matki. Wtedy w stolcu mogą pojawić się również maleńkie niteczki krwi. Aby pomóc dziecku najlepiej często je poić, to spowoduje, żę malec się nie odwodni, nie jeść pokarmów rozluźniających stolce oraz podać probiotyki, które namnożą dobre bakterie w żołądku. Wtedy organizm szybciej poradzi sobie z infekcją.

Wymioty. Chyba najbardziej uciążliwa i najbardziej niebezpieczna przypadłość u maluchów. A im dziecko mniejsze, tym bardziej niebezpieczna. Może bowiem w szybkim tempie doprowadzić do odwodnienia małego organizmu. Większość malców nie potrafi poradzić sobie z wymiotami i wtedy trzeba jak najszybciej udać się do szpitala, by nawodnić organizm pozaustrojowo. Dodatkowymi objawami jest bladość, intensywne pocenie się oraz w skrajnych przypadkach „przelewanie” się przez ręce. Kiedy następuje to ostanie nie ryzykuj, tylko szybko jedź do szpitala. Jeżeli jednak twoje dziecko jest w lepszym stanie spróbuj nawadniać go, dając mu do picia małe ilości wody. W aptece są do nabycia również preparaty nawadniające, które szybko namnażają potrzebne mikro i makroelementy. Powinnaś również zastosować odpowiednią dietę. Na początku musi być lekkostrawna, lekarze nazywają ją często schematem antybiegunkowym. Jeżeli jednak twoje dziecko domaga się czegoś innego, nie odmawiaj mu, ponieważ może to być znakiem powrotu do formy.

A może ty też masz doświadczenia związane z brzuszkowymi kłopotami i chciałabyś się podzielić nimi z innymi matkami. W jaki sposób Ty sobie z nimi poradziłaś? Może akurat twoje rady komuś bardzo pomogą.

3 Responses to “Jak sobie radzić z kłopotami z brzuszkiem?”

  1. Najwiekszym problemem u mojej córeczki były kolki. Zaczynała płakać około 21 i przestawała około 3 w nocy. Koszmar zarówno dla niej jak i dla nas. Nie pomagały żadne domowe sposoby, żadna dieta a nawet większość leków. Pomógł infacol polecony przez koleżankę (Aguś dzięki ;) ) Kolki same się skończyły kiedy córeczka skończyła 3,5 miesiąca

  2. Moje dziecko miało problem z rzadkimi stolcami, ponieważ karmiłam piersią, lekarz poradził, żeby zmienić pierś na mieszankę, najlepiej na taką z dodatkiem kleiku ryżowego. Zmieniliśmy i pomogło. Teraz mała ma normalne stolce, a my święty spokój.

  3. Moja Asia raz z powodu rota wirusa trafiła nawet do szpitala. U dzieci odwodnienie postępuje bardzo szybko. w jednej chwili jeszcze ładnie się bawią, a w drugiej już lecą przez ręce. na szczęście moje dziecko nie doznało aż tak tragicznych skutków, ale lekarka powiedziała, że dobrze, że zdecydowaliśmy się przyjechać w momencie, kiedy dziecko było jeszcze w miarę dobrym stanie, bo wystarczyły dwie kroplówki i mogliśmy wracać do domu, a gdybym poczekała jeszcze ze dwie godziny, to nie wiadomo, co mogło by się stać.

Leave a Reply

Spam protection by WP Captcha-Free