Przez zabawę do prostych pleców.

Wady postawy- to brzmi poważnie. Tymczasem kłopotom z kręgosłupem możesz zapobiec całkiem niepoważnymi sposobami, sama dobrze się przy tym bawiąc.

Nie garb się, siedź prosto – słyszy niemal każde dziecko i niewiele sobie z tego robi. A rodzicom wydaje się że nic więcej dla dziecka nie mogą zrobić. Przez to że im się tak wydaje słabnie najważniejsza podpora kręgosłupa czyli mięśnie szkieletowe. Tymczasem okazuje się, że zapobieganie wadom postawy u dziecka nie wymaga ani specjalnych rygorów, ani żmudnej pracy. Jeśli zapamiętasz, że największym wrogiem dziecięcej sylwetki jest brak ruchu – reszta pójdzie gładko.

Małym stopom daj luz

Nie krępuj nóg. U niemowlęcia śpiochy i pajacyki muszą mieć nogawki długie na tyle, by nawet przy wyprostowanych nogach stopy mogły swobodnie się poruszać. Starszemu dziecku nie kupuj mało rozciągliwych skarpet (jeśli z trudem wsuwają się na stopę, są niedobre, bo utrudniają krążenie krwi), palce muszą się w nich swobodnie poruszać. Pozbądź się też ciężkiej kołdry. Zastąp ją lekkim polarowym kocem, który jest równie ciepły. Wtedy dziecko będzie mogło poruszać nogami podczas nu.

Pozwól dziecku chodzić boso. Po mieszkaniu, a latem po trawie i piasku. Zamiast krzyczeć załóż kapcie, bo podłoga jest zimna, połóż w dziecięcym pokoju wykładzinę lub dywan, a dziecku dodatkowo załóż ciepłe skarpetki frotte (dla bezpieczeństwa – antypoślizgowe). Stopy będą się swobodnie poruszać, poprawi się w nich krążenie i na pewno nie będą marzły.

Zainwestuj w buty. Dziecko nie potrzebuje butów do stawiania pierwszych kroków w domu. Pierwsza parę butów kup, gdy będzie samo chodzić po dworze. Obcas (różnica pomiędzy podeszwa pod palcami a pietą), musi być dostosowany do wieku : dopiero u trzylatka może mieć centymetr. Co miesiąc kontroluj, czy buty dziecka nie są za ciasne (między zapiętek a dziecięca piętę musi zmieścić się twój palec) to jedyna część garderoby, której dzieci nie mogą po sobie dziedziczyć. Bez wyrzutów sumienia wyrzucaj obuwie wykoślawione i ze zdarta podeszwą. Lakierki i inne eleganckie buciki pozwól wkładać tylko na specjalne okazje.

Odciążaj dziecięce barki.

Codzienny spacer. Prowadząc małe dziecko nie ciągnij go za rękę. Dziecko wisi na ramieniu całym swoim ciężarem. Dłuższy czas wyciągnięte w górę ramię (co gorsza, zwykle to samo) powoduje zbyt mocne wyciąganie i przeciążenie barku. Lepiej kupić specjalne szelki które umożliwią ci podtrzymanie dziecka w zdrowej pozycji.

Niepotrzebny balast. Mimo uszu puszczaj uwagi typu, taki duży chłopiec powinien sam nosić tornister. Jeśli jest bardzo ciężki (dla siedmiolatka trzy kilo to już jest dużo) wyręczaj dziecko w noszeniu. Zachęcaj do zdejmowania plecaka w autobusie. Idealne są mało popularne u nas plecaki – walizki (na kółkach, z wysuwaną rączką). Gdy dziecko ma tendencję do zarzucania plecaka na jedno ramię (które przy tym podnosi się do góry), kup plecak z ukośną przekładaną przez głowę szelką. Naucz swojego ucznia pakować tornister tak, by książki nie przesuwały się podczas noszenia. Grozi to podobnie, jak noszenie plecaka na jednym ramieniu, nierównomiernym obciążeniem barków.

Samo przy stole.

Siedzący przy stole dwu, czy trzylatek ma już brodę ponad blatem. Gdy je rysuje. Po prostu się bawi, ma ramiona nienaturalnie uniesione, a stopy nie mają koniecznego podparcia. Spraw mu wysokie krzesełko z podpórka na stopy, a starszemu dziecku kładź na zwykłym krześle grubą poduszkę (blat stołu będzie na wysokości dziecięcych łokci, a pod nogi wsuń podnóżek.

Relaks pod kontrolą.

Jeżeli tapczan twojego dziecka wymaga otwierania róbcie to razem (dźwiganie ciężkiej skrzyni i wyjmowanie pościeli to niezdrowy wysiłek dla pleców). Gdy dziecko ogląda telewizję, każ mu siedzieć prosto, bo i tak niewiele wskórasz. Na kanapie można przecież usiąść bardziej zdrowo – po turecku! Podczas długiego filmu rób przerywniki – co kwadrans poproś o przyniesienie czegoś z kuchni włączenie lampki itp. Ważne, by dziecko choć na chwilę zmieniło pozycję.

Nie marnuj żadnej okazji.

Podglądaj fachowców. Jeśli w szkole lub przedszkolu jest gimnastyka korekcyjna, zapisz dziecko na te zajęcia. Weź udział w kilku pierwszych lekcjach, by potem ćwiczyć z nim w domu. Może to być doskonałym uzupełnieniem lekcji w-fu. Koniecznie zapisz dziecko na takie zajęcia, gdy poleci je dziecięcy ortopeda.

Domowa sala gimnastyczna. By umożliwić dziecku ćwiczenia, postaraj się wyposażyć jego pokój w zabawki rozwijające sprawność koordynacje i równowagę: do skakania, wiszenia, turlania, np. sznurowe huśtawki, dużą piłkę drążek do podciągania nawet konia na biegunach. Dziecko nie przejdzie obok nich obojętnie z korzyścią dla swoich pleców.

Little children having fun7 zabaw które polubi dziecięcy kręgosłup.

Baw się z dzieckiem. Oto zestaw prostych gier, które wzmacniają mięśnie szkieletowe a więc pomagają utrzymać kręgosłup w prawidłowej pozycji. Potraktuj te zabawy jak długoterminową inwestycję która będzie procentować przez cale życie twojego dziecka.
1. Przeciąganie kocyka. Usiądźcie z dzieckiem na podłodze, naprzeciw siebie. wyprostujcie nogi, dotykając się stopami. Podaj dziecku róg kocyka, sama chwyć za drugi. Ciągnijcie jak najmocniej – każde w swoją stronę – odchylając i pochylając tułów jak najmocniej.
2. Taczki. Te zabawę znasz ze szkoły. Dziecko opiera się dłońmi o podłogę, twarz ma zwrócona ku dołowi. Złap je za uda. Przemieszczajcie się po pokoju. Z czasem wprowadzaj utrudnienia ?(chwytaj dziecko coraz bliżej stóp – kolana kostki) albo zamiast po linii prostej, poruszajcie się po okręgu..
3. Kołyska. Usiądź cie na podłodze naprzeciwko siebie, w szerokim rozkroku, tak by opierać się stopami. Złap dziecko za ręce. Podnosząc na przemian nogi odchylacie się na bok tak mocno, by pośladki unosiły się do góry
4. Rolowanie na dywanie. Połóżcie się oboje na brzuchu twarzami do siebie (na miękkim podłożu – dywanie lub kocu). Złapcie się za dłonie lub łokcie i na przemian – raz w jedna raz w drugą stronę, przetaczajcie się razem po podłodze.
5. Wyścig kangurów. Stańcie przodem do siebie. Pomóż dziecku wejść na swoje stopy. Podtrzymując je za ręce, poruszaj się rytmicznie do przodu i do tyłu, a dziecko niech próbuje utrzymać równowagę. Dla ułatwienia włącz muzykę o niezbyt szybkim tempie
6. Balansowanie na dużej piłce. Podtrzymując dziecko za ręce pomóż mu wejść na piłkę. Niech spróbuje utrzymać równowagę, trzymając się ciebie obiema dłońmi potem jedną, na koniec bez podtrzymywania. Z czasem z twoja pomocą, może spróbować przemieszczać się po pokoju.
7. Wiosłowanie. Usiądźcie po turecku na podłodze: dziecko tuż za tobą. Niech każde z was weźmie do rąk patyk (ok.1 m.) udając wiosłowanie, poruszaj kijem, przechylając się na boki, a dziecko niech cię naśladuje. Rób to rytmicznie zmieniając tempo co pewien czas tak by dziecko dostosowało swoje ruchy do twoich.

Po sznurowadle do sukcesu

Potrzeba czasu i cierpliwości, żeby dziecięce paluszki opanowały sztukę wiązania butów i używania sztućców. Jeżeli pozwolisz im trenować twoje dziecko będzie sprawniejsze, a w szkole szybciej nauczy się pisać.
Pedagodzy są zgodni, im bardziej dziecko jest samodzielne, tym większą ma szansę na sukcesy w szkole. Mało sprawne rączki zamiast liter będą stawiać kulfony, co może w późniejszym czasie zniechęcić dziecko do podejmowania prób pisarskich. Jeśli nie będzie umiało szybko przebrać się na w-fie narazi się na złośliwe komentarze kolegów. Od ciebie zależy, czy dziecko opanuje umiejętności, dzięki którym poradzi sobie w pierwszej klasie.
Ubierania ucz jak najwcześniej. Pomagając dziecku nazywaj części ciała oraz elementy ubrania, które pasują na te części. Razem możecie ubierać duże lalki, czy misie dziecka. Jeśli nie uda się to dziecku za pierwszym razem, spróbujcie znowu. Razem możecie również śmiać się z pomyłek. Wtedy dziecko potraktuje ubieranie jako dobrą zabawę.
Przy każdej okazji pozwalaj dziecku na trening, czy to zapinanie guzików, czy też nawet zwykłego suwaka. Powiedz dziecku, by zapięło ci sweter, albo zasunąć kurtkę, bo akurat masz zajęte ręce. Zawołaj dziecko, kiedy robisz domowe porządki, na przykład zmieniasz pościel i potrzebujesz pomocnika, by odpiął wszystkie guziczki od poszewki lub rozpiął zamek błyskawiczny. W ten sposób malec nie tylko nauczy się nowych umiejętności, ale w przyszłości będzie umiał sobie poradzić z takimi czynnościami jak miana bielizny pościelowej, czy pranie.
Bardzo często dziecko świetnie sobie radzi z zapinaniem guzików na misiu, a na sobie wciąż jeszcze nie bardzo. Oczywiście nie jest to łatwe, gdyż ubrania które ma na sobie, zmuszają go do innego ułożenia rączek. Wtedy trzeba maluchowi trochę pomóc. Najlepszym sposobem będzie posadzenie malucha na kolanach i wspólna próba pozapinania wszystkich guzików. Dzięki temu malec będzie mógł spojrzeć na te czynność z nowej perspektywy. Dłonie dziecka, które są w tym samym położeniu co twoje, mogą bez problemu naśladować twoje ruchy, a nie jak stoisz naprzeciwko dziecka, tylko ich lustrzane odbicie. Pamiętaj jednak, że doskonałość wymaga ciągłego treningu. Nie krzycz na dziecko, jeżeli nie uda mu się za pierwszym, drugim, a nawet dziesiątym razem. Pokaż mu spokojnie raz kolejny, aż kiedyś przyjdzie do ciebie kompletnie ubrany i wszystkie guziki będzie miał wzorowe pozapinane.
Wiązanie sznurowadeł w dobie rzepów i butów na zamki, stało się czynnością, której dzieci nie bardzo chcą się uczyć. Poza tym sznurówki są niewygodne, bo ciągle się odwiązują, można je przydeptać i upaść. Niestety, jest wiele momentów, w których umiejętność wiązania sznurówek się przydaje (i nie dotyczy to zupełnie sznurówek przy butach), warto zatem się jej nauczyć. Wiązanie będzie mniej męczące dla pleców i rączek, jeśli dziecko usiądzie na podłodze. W sklepach można kupić specjalne książeczki i buciki –zabawki, które pomogą w nauce sznurownia. Namawiaj malca do wiązania kokard na włosach lalek, supłów, na przykład gdy mały rajdowiec, chce pociągnąć za sobą auto na sznureczku. Pamiętaj, że sznurek musi być do czegoś przymocowany i nie dłuższy niż 25 cm, żeby malca nie kusiło oplątywanie go wokół swojego ciała, co mogłoby skończyć się tragicznie.

Jedzenie nożem i widelcem to nie tylko świetna nauka dobrych manier, ale przede wszystkim trening dla rąk. Zanim jednak zabierzemy malca do restauracji i pochwalimy się, że nasz maluch je samodzielnie za pomocą sztućców, upłynie jeszcze sporo czasu. Najpierw naukę samodzielnego jedzenia nożem i widelcem rozpocznij od zakupu dla dziecka jego własnych sztućców. Na początek najlepsze będą te wykonane z plastiku. Nie tylko są one kolorowe, co zachęci malucha do samodzielnego posługiwania się nimi i wypróbowania ich, ale przede wszystkim są znacznie bezpieczniejsze od tych prawdziwych. Kolejną ich zaleta jest to, że są dostosowane do gabarytów dziecka, są zatem krótkie i lekkie, co ułatwia manewry. Kolejnym krokiem jest przykład, który idzie z góry. Jedz drugie danie nożem i widelcem (nawet jeśli danie tego nie wymaga), by malec widział, jak się nimi posługujesz. Aby łatwiej mu było naśladować twoje ruchy, usiądźcie obok siebie. na pewno pierwsze kroki będą trudne i pożywienie kilka razy wyląduje poza talerzem, ale w końcu dziecko przyswoi sobie tę trudną sztukę, a wy będziecie mogli wybrać się do dobrej restauracji, bez obaw, że malec narobi wam wstydu.
Mycie zębów i czesanie. Łatwiejsze będzie przed lustrem. Kup dziecku antypoślizgowy podnóżek, by widział swoje odbicie. Stań obok niego i również wykonuj te czynności. To pozwoli dziecku nie tylko podpatrywać ciebie, ale również kontrolować, czy robi to tak jak ty.
Pamiętaj, że w każdej czynności ważna jest praktyka, bo jak mówi stare przysłowie, to ona czyni mistrza. Trzeba jednak pamiętać, że naukę należy przeprowadzać umiejętnie, by dziecko zbyt szybko się nie znudziło i nie zwątpiło we własne siły. Najlepiej, jeśli włączy się je w codzienną zabawę.

Konwersacja z dwulatkiem

Wszystkie te miesiące twoich monologów wreszcie się opłaciły. W wieku dwóch lat większość dzieci potrafi już rozmawiać ze swoimi rodzicami. Jak zaawansowane sa te rozmowy zależy od dziecka. Przeciętny dwulatek ma w repertuarze około dwustu słów, ale w tym sa dzieci, które posługują się zaledwie paroma słowami, jak i takie, które opanowały około pięciuset słów i więcej. Niektóre dwulatki już od kilku miesięcy potrafią składać słowa i budują skomplikowane zdania, inne zaczynają dopiero wiązać je w proste wyrażenia. Umiejętność mówienia zwykle rozkwita w trzecim roku życia. Dzieci, które były w tym względzie nieco opóźnione, często zaczynają doganiać rówieśników, a słownictwo ulega wzbogaceniu w błyskawicznym tempie. Przed ukończeniem trzeciego roku życia przeciętne dziecko posiada zasób słów około tysiąca.
W tym tez wieku, jak i wcześniej, rozmowa z dzieckiem jest najlepsza metoda rozgadania malucha. Chociaż większość rodziców w sposób naturalny świetnie inspiruje swoje dzieci do czynienia werbalnych postępów, poniższe sugestie mogą pomóc stymulować rozwój mowy malucha.

Podsuwaj dziecku słowa. Rozwijaj strukturę użyta przez dziecko, a mały wkrótce będzie mówił więcej. Gdy twierdzi, że to ładny domek, ty dodaj, że to ładny domek i bardzo duży. Spójrz jak wysoko sięga do nieba.

Bądź konkretna i precyzyjna. Wyrażaj się możliwie jasno i precyzyjnie. Gdy chcesz pokazać dziecku kotka zmykającego w pośpiechu na drzewo, nie mów po prostu spójrz, a raczej: „Spójrz, widać białego kotka, który wspina się na drzewo. Może goni jakiegoś ptaszka.”
Opisuj świat. Ubarw świat swojego dziecka używając przymiotnika. Nie mów krótko jest piesek, a raczej:” jest mały, brązowy piesek o kudłatej sierści. Ma na sobie śliczną czerwoną obrożę”

Używaj trochę bardziej złożonych zdań.
O ile rozsądne było zwracanie się do dziecka prostymi słowami, gdy było małe, o tyle nadszedł czas, by prowokować je do rozumienia nieco bardziej złożonych struktur, dwu lub trzyczęściowych poleceń , czasowników w czasie przeszłym oraz zaimków. Nadal jednak mów wyraźnie i donośnie, bądź zawsze gotowa powtórzyć to, co za pierwszym razem nie dotarło do malca.

Nie przestawaj konwersować. Nawet jeśli twoje dziecko nie mówi jeszcze zdaniami , potrafi zrozumieć, dodać coś i brać w końcu w pełni udział w rozmowie z tobą. Rozmawiajcie o wydarzeniach, które miały już miejsce, które właśnie się odbywają i tych zamierzonych na przyszłość. W drodze do domu, wracając z placu zabaw, porozmawiaj o minionej przygodzie: pamiętasz ten zamek z piasku, który zbudowałeś w piaskownicy, ten błękitny ptaszek, który się pluskał w kałuży był naprawdę śliczny. Przy obiedzie możesz porozmawiać z dzieckiem o tym, jak wspaniale rano bawiło się z kolegą i jak to będzie po południu robić wydzieranki i naklejać je na papier. Czekając na autobus, porozmawiaj z dzieckiem o ludziach jeżdżących samochodami – dokąd jadą, skąd wracają. Choć udział malca w tych rozmowach może być na początku bardzo skromny –jedno lub dwa słowa –nie będziesz z pewnością czekała długo na autentyczną wymianę zdań.

Ciągle zadawaj pytania. Zadawanie dziecku pytań jest skutecznym sposobem na rozwijanie umiejętności mówienia. Zadawaj pytania aktywizujące słownictwo malca, a nie pytania wymagające odpowiedzi tak lub nie. Jak myślisz, dlaczego ten dzidziuś się śmieje. Jeśli malec nie potrafi jednak odpowiedzieć, nie frustruj go.

Czytaj, czytaj, czytaj. Czytanie dziecku uczy języka, no i jest również przyjemnością, która dodatkowo rozwija wyobraźnię.

Baw się w gry słowne. Za wcześnie, co prawda na bardzo skomplikowane gry słowne, ale w sam raz na zabawę w co to jest. Zasady są proste. Gdy czytasz książkę z obrazkami, zatrzymuj się czasami i prowokuj dziecko do identyfikowania poszczególnych przedmiotów na stronie, którą czytasz. Nie zatrzymuj się jednak niezbyt często, by malec nie stracił wątku. Gdy dziecko utknie lub udzieli błędnej odpowiedzi, pomóż mu, a nie krytykuj. Możesz też zagrać w co ono robi? Co robi dziecko w kołysce? Albo pies z kością? Wypróbuj także zabawę, co dalej się dzieje? – zanim przewrócisz stronę, zachęć malca do zgadywania, jak potoczy się dalej historia. Gdy dziecko nie wie, co powiedzieć, podsuń mu kilka możliwości. Inną jeszcze zabawa stymulującą rozwój mowy jest zabawa w przyimki, do której potrzebna jest jakaś małą zabawka i niewielkie pudełko. Sprawdzi się nawet to po butach, by zademonstrować obecne położenie zabawki.

Wprowadzaj litery alfabetu. Żeby alfabet nie był czymś zupełnie nowym w momencie, gdy zacznie się nauka czytania i żeby uczyć dziecko poprawnej wymowy, zaśpiewaj mu piosenkę o literach, poczytaj książki ilustrujące alfabet. Zacznij od liter, które zaczynają znane dla twojego dziecka słowa. Napisz imię dziecka na drzwiach jego pokoju i zacznijcie razem szukać innych słów zaczynających się na ta samą literę. Nie naciskaj jednak za bardzo na naukę liter. Zdaj się raczej na zainteresowania dziecka w tym względzie.
Nie udzielaj lekcji gramatyki. Dziecko dużo lepiej się uczy poprawnych struktur gramatycznych słuchając twojej wymowy niż nieustannego poprawiania błędów. Sama przestrzegaj zasad, ale nie narzucaj ich maluchowi. Na razie po prostu pozwól słowom płynąc w sposób naturalny – również błędom. Za parę miesięcy maluch będzie mistrzem w posługiwaniu się nie tylko słownictwem, ale również gramatyka.
A jak u was odbywała się lekcja nauki pierwszych słów i zdań. Kiedy wasze pociechy powiedziały pierwsze słowo i jak nauczyły się mówić. Czy mówią chętnie i na każdy temat, czy raczej są małomówne? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

Jak wychowac małego melomana?

Czytanie to podstawa, lecz dzisiaj w dobie telewizji, większość dzieci nie wie nawet, że czytanie może być także zabawą. Jedna sprawa, to nauczenie dziecka czytania za pomocą kilku podręczników i sterty plansz z kolorowymi obrazkami. Oczywiście ten sposób wybierają ci mniej ambitni, którzy chcą czytanie uczynić czymś, czego dziecko nie będzie lubiło, i co od początku będzie mu się źle kojarzyło. Dlatego druga sprawa o wiele trudniejsza, to nauczenie dziecka czytania z przyjemnością. Większość ekspertów jest zgodna co do tego, iż uczenie dziecka czytania – rozpoznawania liter, wymawiania słów i łączenia ich w zdania należy rozpocząć wtedy, kiedy dziecko wykaże do tego gotowość. Natomiast nauczenie go zamiłowania do książek jest procesem, który może się rozpocząć na długo zanim potrafi rozróżnić A od Z. oto kilka sposobów na zaszczepienie tego zamiłowania.

Dokonuj selekcji. Wybieraj książki z dużymi, kolorowymi, realistycznymi lub wesołymi ilustracjami (niektóre piękne ilustracje, są albo zbyt abstrakcyjne, albo zbyt wymyślne, albo zbyt ciemne, aby mogły się podobać dziecku)oraz z krótkim i prostym tekstem. Chociaż większość dzieci woli książki napisane wierszem z rymami (nawet jeśli nie rozumieją zbytnio słów, to przemawia do nich rytm), to nadeszła pora wprowadzenia krótkich opowiadań. Najlepsze do samodzielnego czytania są książeczki wykonane z grubej tektury – delikatniejsze papierowe książeczki oglądajcie wspólnie. Do kąpieli można wziąć książki o kartkach powleczonych winylem. Pamiętaj jednak, że po każdej kąpieli trzeba je dokładnie wytrzeć, gdyż na ich powłoce może powstać pleśń.

Bądź wytrwała. Wiele dzieci, kiedy rozpoczyna się naukę czytania nie potrafi się skupić na tym, co słyszy, ale wytrwałość się opłaca. Ustal regularne pory na czytanie. Niech to będzie przynajmniej raz dziennie (najlepiej po kąpieli i przed snem), jeśli masz czas rano, czytaj w swoim łóżku. Nawet jeśli zdążysz przeczytać tylko kilka stron i nawet jeśli twoje dziecko bardziej interesuje się manipulowaniem nową zabawką i wchodzeniem i schodzeniem z łóżka, to w końcu czytanie stanie się ulubionym rytuałem, który będziecie wysoko cenić, długo po tym, jak dziecko samo już będzie w stanie czytać. Nigdy nie zmuszaj malucha do uważnego słuchania, gdyż może to zmienić przyjemność w obowiązek.

Bądź twórcza. Wiesz lepiej od autora książek, co najbardziej interesuje twoje dziecko. Nie czuj się więc zobowiązana do czytania tekstu słowo w słowo, tak jak jest napisane, częste zmiany zachęca dziecko do uważniejszego słuchania. Skracaj więc długie złożone zdania, zastępuj niezrozumiałe dla dziecka słowa prostszymi, według uznania opuszczaj czasem komentarze i objaśnienia. Jeśli sam tekst nie interesuje zbytnio dziecka, skoncentruj się na ilustracjach. Możesz na przykład do ilustracji z książki układać własne opowiadania, które pewnie dużo bardziej spodobają się dziecku.

Oddziałuj na dziecko. Na długo przed tym, jak dziecko nauczy się czytać, może uczestniczyć w czytaniu. Na początku poprzez pokazywanie różnych postaci na obrazkach przedmiotów, później poprzez uzupełnianie luk w zdaniu lub dokańczanie rymów w książkach czytanych już dziesiątki razy. Gdy czytasz bajkę po raz pierwszy, przedstawiaj dziecku postacie, przedmioty, kolory i pojęcia, których nie zna. Podczas następnego czytania tej samej bajki zachęć je , aby pokazywało palcem albo odpowiadało na pytania związane z treścią książki. Starsze i lepiej mówiące dziecko może nawet odpowiadać na pytania w rodzaju: „jak myślisz, co się zdarzyło później” . pobudzaj też malca do czynnego udziału w czytaniu, podsuwając mu specjalne książeczki, w których dziecko prze dotyk rozpoznaje postacie i przedmioty, w których pod klapami ukryte są niespodzianki, np. tarcze do kręcenia, wystające elementy itp. Ponieważ tego typu książeczki łatwo zniszczyć pozwalaj się nimi bawić dziecku, tylko w obecności kogoś dorosłego.

Bądź pełna ekspresji. Nikt nie lubi słuchać monotonnego czytania. A dla dziecka, które wychwytuje właśnie językowe niuanse, styl pełen ekspresji nie tylko czyni słuchanie ciekawszym, ale również bardziej zrozumiałym. Włóż więc w czytanie nieco gry aktorskiej.

Powtarzaj. Małe dzieci uwielbiają słuchać wiele razy tej samej bajki czy opowiadania. Choć powtórki takie mogą doprowadzić cie do szaleństwa, to jednak maluchom sprawiają ogromną przyjemność, a jeśli w tekście występują rymy, to możesz się pewnego dnia zdziwić, ile twoje dziecko zdołało już zapamiętać.

Bądź zwięzła. Dla dziecka, które nie jest w stanie siedzieć spokojnie na jednym miejscu przez dłuższą chwilę, należy wybierać krótkie książeczki. Szybko przekładaj kartki i posuwaj się naprzód w treści, aby widownia nie znudziła się zbyt szybko i nie poszła sobie. Jeśli zachodzi potrzeba kończ czytanie nawet po upływie kilku minut.

Bądź blisko dziecka. Dzieci, którym czytanie kojarzy się z siedzeniem u mamy i taty na kolanach i z wtulaniem się w ich ramiona, prawie zawsze chętnie czytają w późniejszym wieku.

Dawaj dobry przykład. Dzieci rodziców, którzy chętnie czytają, z reguły same później chętnie sięgają po książki. Staraj się więc codziennie znaleźć trochę czasu na czytanie – nawet jeśli miała by to być jedna lub dwie strony.

Alergia, czy przeziębienie

Późną wiosną i na początku lata wiele dzieci pociąga nosem, kaszle, ma załzawione oczy. Objawy sugerują zwykłe przeziębienie. Jeśli samopoczucie dziecka nie poprawia się po kilku dniach, upewnij się, jaka jest tego przyczyna. Dzieci od niemowlęctwa aż do wieku szkolnego chorują zwykle częściej niż dorośli. Słowem chorują określamy pospolite schorzenia, wywołane przez wirusy, przeziębienie, zapalenie gardła i krtani, biegunki, drobne alergie oraz choroby zakaźne wieku dziecięcego. Szczyt zachorowań przypada w przełomowych dla dziecka momentach. Po raz pierwszy, gdy zostaje odstawione od piersi, bo jego system odpornościowy przestaje być wspierany przeciwciałami mamy. Drugi charakterystyczny moment to pójście do przedszkola, kiedy spod parasola ochronnego domu, trafia do skupiska dzieci, gdzie trwa nieustanna wymiana zarazków.
Dziecięca norma.
Za normalne i bezpieczne dla dziecka uważna się przebycie pięciu, dziesięciu infekcji w roku, przy czym ośmio czy dziesięciolatek choruje dwa razy rzadziej. Nie masz powodu do niepokoju, jeśli łapie choroby wtedy, kiedy wszyscy, na przykład w okresie jesienno zimowym lub wczesną wiosną lub też zaraża się od domowników. Typowe dziecięce infekcje najczęściej trwają do tygodnia. Dziecko ma katar, zaczerwienione gardło, pokasłuje i ma gorączkę. Zwykłe przeziębienia przebiegają łagodnie podanie antybiotyku nie jest konieczne, a trzy, cztery dni pielęgnacji i pobytu w domu przynosi poprawę. Dla pewności okres pozostawania w domu przedłuża się o kolejne dwa dni.

Gdy dziecko nie choruje wcale lub bardzo rzadko, to znaczy, że będzie całkiem nieodporne na infekcje w wieku dorosłym. Po prostu jego system immunologiczny działa wyjątkowo sprawnie

Ma słabszą odporność.

Częste i długotrwałe infekcje osłabiają dziecięcy organizm, powinnaś więc ustalić ich przyczyny. Mogą należeć do nich: stałe, choćby niewielkie źródła zakażenia, nieleczona próchnica lub niewielkie wady układu moczowego, słabsza odporność wynikająca z nadmiernej troski rodziców, brak spacerów w chłodnie dni, zbyt ciepłe ubieranie, coraz powszechniejsze wśród dzieci w wieku 3-7 lat choroby, wywołane przez pasożyty (zwłaszcza owsiki, czy lamblie, których objawy przypominają lekkie zatrucia lub grypę żołądkową.

Alergia udaje infekcję.

Kaszel, katar i wysypka, czasem gorączka, to niestety też typowe objawy alergii, nie tylko wziewnej, jak na przykład na pyłki, czy roztocza. Także powszechna u maluchów alergia pokarmowa nie musi objawiać się dolegliwościami żołądkowymi (biegunka, wzdęcia) –może przypominać trzydniówkę lub infekcję. Jak rozpoznać alergię? Mały alergik może często chorować i zwykle nie ma gorączki, infekcje trwają dłużej niż siedem dni, leczenie antybiotykami nie przynosi radykalnej poprawy, kolejnym infekcjom towarzyszą uczucie duszności, świszczący lub ciężki oddech, napady kaszlu. Choroby powtarzają się w tych samych miesiącach lub podobnych okolicznościach. Pomiędzy infekcjami utrzymuje się poranny lub nocny kaszel. Ma napady kichania, wodnisty katar, zapalenia spojówek. Rodzice lub rodzeństwo dziecka też cierpią z powodu alergii. Jeśli twoje dziecko ma większość tych wskazań, to znaczy, że masz w domu małego alergika. U małych alergików uczulenie często przechodzi w infekcje. Dzieje się tak, gdyż podrażniona przez alergen śluzówka rozpulchnia się i szybko łapie zarazki. Sama alergia może też udawać zapalenie gardła, krtani, uszu, oskrzeli i płuc.
Stan zapalny wywołany wirusem lub bakteriami, często dla bardzo doświadczonego lekarza nie różni się od zapalenia alergicznego. Dlatego do postawienia rzetelnej diagnozy potrzebna jest długotrwała obserwacja dziecka i kontakt z alergologiem. Na wizytę u niego będziesz zapewne czekać parę tygodni.

Wykorzystaj ten czas na obserwację dziecka i wychwycenia, kiedy pojawiają się objawy chorobowe. Zapisuj skrupulatnie, co jadło, jakie ubranie miało na sobie. Odnotuj zmiany na przykład w proszku do prania czy mydła. Pozwól sobie na eksperymenty. Jeśli na przykład kaszle po przebudzeniu, niech przez kilka nocy śpi w innym pokoju. Zdarza się, że reakcja pojawia się po kilku dniach od kontaktu z alergenem, więc trudno ci będzie skojarzyć te dwa fakty. Szybciej zrobi to alergolog, dlatego pokaż mu swój dziennik. Prawdopodobnie zaleci on podawanie dziecku leków przeciwuczuleniowych, po których – jeśli to alergia, objawy ustąpią. U pięcio, sześciolatków można już wykonywać testy, wybierając najskuteczniejszą i dostosowaną do wieku metodę (u dzieci młodszych ze względu na nie wykształcony jeszcze system immunologiczny, nie zawsze są one miarodajne).

Czasami warto małemu alergikowi pomóc, jeśli bowiem to pyłki najbardziej utrudniają dziecku życie, planując wypoczynek, sprawdź, gdzie będą one najmniej uciążliwe. Najbezpieczniej będzie spędzić lato na d samym morzem. Tam w każdej porze roku stężeni pyłków jest śladowe i nie utrudnia wypoczynku. Wybierając odpowiednie miejsce, pamiętaj, że lepsze będą one w miejscach, gdzie są zbiorniki wodne, lasy iglaste, niż pola, łąki lasy mieszane. Komunikaty na temat stężenia pyłków watro śledzić w wiadomościach o pogodzie.

Nastolatki na diecie

Twoja córka wypatruje fałdek na brzuchu, wpada w panikę. To zupełnie normalne. Obsesje na punkcie własnej figury mają prawie wszystkie nastolatki. Powinnaś jednak pilnować, aby odchudzanie nie stało się problemem, nad którym nie będzie można zapanować.

Temat odchudzania pojawia się, kiedy dziewczynka jest w wieku 12-14 lat. Wtedy staje się coraz bardziej krytyczna wobec siebie. szuka mankamentów w swoim wyglądzie, choć często są to problemy zwyczajnie wydumane. Taki sposób myślenia umacnia w niej otoczenie. Czasopisma pokazują rewelacyjne diety, a reklamy lansują szczupłą sylwetkę. Kiedy nastolatka widzi w telewizji swoją Idolkę, marzy, aby się do niej upodobnić. Głupia uwaga koleżanki również może spowodować, że szczupła nastolatka zaczyna się odchudzać. Najczęściej robi to w sposób nieprzemyślany.
Większość dziewcząt mówi wprost o zastrzeżeniach do swojej sylwetki. Dlatego powinnaś być wyczulona na pewne sygnały w zachowaniu dorastającej córki. Czy w ostatnim czasie nie zaczęła interesować się tematyką odżywiania? A może od pewnego czasu świetnie orientuje się w wartościach kalorycznych poszczególnych produktów oraz ilości tłuszczów w nich zawartych i skrupulatnie czyta etykiety kupowanych produktów. Kupuje gazety pełne diet. Coraz częściej szuka wymówek, by nie wziąć drugiego śniadania, za to paradoksalnie zaczyna spędzać więcej czasu w kuchni. Przygotowuje dla rodziny wymyślne potrawy, a sama ich nie je. Zaniepokoić cię powinno stosowanie przez dziecko kosmetycznych wyszczupla czy. Ważnym sygnałem jest też sięganie przez nią po ziółka moczopędne i przeczyszczające oraz środki wspomagające odchudzanie, takie jak chrom, czy inne przyśpieszacze spalania tłuszczu. Dla nastolatki, której system hormonalny i tak jest zaburzony, taka dawka dodatkowych substancji na pewno nie pomoże, a Mozę nawet zaszkodzić, mimo, iż producent zapewnia, że nie wywołują one skutków ubocznych. Mogą pojawić się w wyniku ich stosowania nadmierna drażliwość, przemęczenie, problemy ze snem, w konsekwencji grosze wyniki w nauce, spowodowane dekoncentracją. Każdy z tych symptomów może świadczyć o tym, że kwestia jedzenia stała się w życiu dziecka bardzo ważna. W krótkim czasie może przerodzić się w niebezpieczną dla zdrowia obsesję, prowadzącą do zaburzeń łaknienia, niedoborów składników odżywczych i problemów zdrowotnych(nawet do anoreksji lub bulimii). Niestety, takim zachowaniom nie musi towarzyszyć spadek wagi.

Skąd ta obsesja?

Twoja córka wymyśliła sobie, nadwagę. Nie powinnaś zostawiać jej z tym problemem samej. Odchudzanie w tym okresie, może być przejawem naturalnego buntu. Popytaj o problemy w szkole, sama tez przyjrzyj się krytycznie sytuacji w domu. Często głodzenie się to próba zwrócenia na siebie uwagi zbyt zapracowanych rodziców. Może też wpływać na nie poczucie winy, które podpowiada dziecku, że nie jest takie, jakie chcieliby mieć rodzice. A może sama przesadnie liczysz kalorie, testujesz coraz to nowe diety i dramatyzujesz, kiedy wskazówka na wadze przekracza ustaloną przez ciebie normę. Jeśli jesteś dla córki autorytetem, będzie cię naśladować. Zwrócić też uwagę na najbliższe otoczenie twojej córki. Być może to niemądra rywalizacja w grupie twojej córki powoduje ograniczenie jedzenia i dążenie do jeszcze szczuplejszej sylwetki.

Interweniuj jak najwcześniej.

Psychologowie radzą, by jak najmniej zajmować się tym, co dziecko zjadło, czy za dużo, czy za mało i jak wygląda. To dlatego, by drażliwy nastolatek, nie wziął sobie tego za bardzo do serca i nie stał się to dla niego temat numer jeden. Jeśli jednak podejrzewasz córkę o obsesje na punkcie wagi, nie odkładaj rozmowy na później. Spróbuj dowiedzieć się od córki, co ją najbardziej niepokoi. Zawsze rozmawiaj z nią jak z osoba dorosłą . Powiedz, że niemal każda kobieta chciałaby ważyć mniej i jest wobec swojej figury bardziej krytyczna niż wobec innych. W ten sposób pokażesz, że nie musi ukrywać przed tobą swoich kompleksów, a to, co przeżywa nie jest niczym złym. To ważne, by o odchudzaniu chciała rozmawiać z tobą szczerze. Gdy kwestią wagi zajmują się też koleżanki córki, warto znaleźć okazję, by wspólnie porozmawiać. Może pomożesz dziewczynom rozmawiać na pewne tematy, rozwiewając ich wątpliwości, podsuwając fachowe poradniki i rady ekspertów. Pytaj i staraj się poznać ich zdanie, a nie prawić im kazania. Weź pod uwagę, że często wzorem naśladowania nastolatki, są gwiazdy z kolorowych czasopism. Postaraj się przekonać swoje dziecko, że ta perfekcyjnie wyglądająca osoba na okładce, to efekt pracy kilkudziesięciu osób i na co dzień jest to zupełnie przeciętna dziewczyna. Wystarczy też prosty program do obróbki zdjęć, którym dowolnie można zmieniać kolory i proporcje, kontury, itp. Jeśli nastolatka sama się przekona, że to, co widzi niewiele ma wspólnego z rzeczywistością nauczy się o odróżniać świat realny od fikcji. Jeśli tej granicy nie dostrzeże, może mieć zbyt wielkie i nierealistyczne wymagania wobec swojego ciała. Jako mama powinnaś dążyć do tego, aby córka miła jak najmniej czasu na stanie przed lustrem i studiowanie mankamentów sylwetki. Spróbuj zainteresować ją jakąś formą aktywności, niech realizuje swoje pasje. Osiągając sukcesy, poczuje się dowartościowana i łatwiej jej będzie zaakceptować swój wygląd. Spróbuj przekonać dziecko, że wymarzona sylwetka nie będzie jej cieszyć, jeśli w wyniku złej diety włosy stracą blask, paznokcie będą się łamać, a cera będzie szara i pokryta krostkami. Dlatego musi odżywiać się regularnie, a jedzenie powinno być urozmaicone

O parę kilo za dużo – mądre odchudzanie.

Jeśli córka chce zrzucić parę kilo, a jest nieco pulchna, nie przekonuj jej, że z tego wyrośnie. Zaoferuj jej swoją pomoc i wsparcie. Możesz zaproponować co i kiedy je wtedy okaże się, czy nieustannie pojada pije dużo słodzonych napojów, czy opycha się tuż przed snem. Prowadzenie dzienniczka pomoże dostrzec błędy i je eliminować. Możesz też zaproponować, że będziecie odchudzały się razem. Najważniejsze, by jeść regularnie, o stałych porach. Trzy główne posiłki i 2 lub 3 drobne przekąski. Koniecznie zachęć również dziecko do większej aktywności. Systematycznie wychodźcie na rower lub basen. taki trening na odchudzanie może zdziałać cuda. Może być także klub fitness, pod warunkiem jednak, że dziewczynka będzie pod opieką instruktora. Forsowny wysiłek nie jest bowiem wskazany dla nastolatki, bo zaburza pracę układu odpornościowego. Podczas gubienia kilogramów przypominaj dziecku, że najważniejsza jest wytrwałość. Diety, gwarantujące szybkie schudnięcie nie są zdrowe dla nastolatki, a efekt nie będzie trwały.

Trudna nauka mycia ząbków

Jeśli twoje dziecko nad wszystko upodobało sobie podjadanie słodyczy, a ty nie potrafisz namówić go do tego, by szczotkował zęby, bo wywołuje to u niego protest i płacz. Zobacz, co możesz zrobić, by nieco polepszyć sprawę. Buzia dziecka należy tylko do niego i może mu się nie podobać twoja w niej ingerencja. Szamotanie się o szczoteczkę do zębów jest jeszcze jedna potyczką w walce o niezależność. Ponieważ jest mało prawdopodobne, by maluch ustąpił, a twoja uległość byłaby nierozsądna, trzeba pójść na mały kompromis.
Przede wszystkim poszukaj sprzymierzeńca. Jak być może zauważyłaś, ktoś z zewnątrz często ma większy wpływ na dziecko niż mama i tata. Zwróć się więc do pediatry lub do dentysty z prośbą o wyjaśnienie dziecku, jak ważne jest mycie zębów . gdy brzdąc zaczyna ponownie marudzić, przypomnij mu” Pan doktor powiedział, że musimy myć twoje ząbki, żeby były zdrowe” .

Pozwól dziecku wybrać szczoteczkę do zębów. Niech brzdąc wybierze dwie lub trzy kolorowe dziecięce szczoteczki w drogerii (upewnij się, że włosie jest delikatne i dobrej jakości). Następnie codziennie rano i wieczorem pozwól mu wybierać, którą chce tym razem myć ząbki. Może to na tyle odwrócić uwagę dziecka, że zapomni o proteście.

Pozwól mu umyć ząbki samodzielnie, mamo. Daj dziecku szczoteczkę do rąk, by spróbowało wykonać to zadanie samodzielnie. Nie martw się o to, czy zrobi to poprawnie, ani też o stan szczoteczki, pozwól mu po prostu wykonać to najlepiej jak potrafi. Nie szczędź pochwał, nawet jeśli nie udało mu się to zbyt dobrze. Jak już nabierze nieco wprawy, możesz pozwolić mu myć zęby rano, a ty będziesz mu pomagać wieczorem. Nie oczekuj jednak od dziecka całkowicie sprawnego i samodzielnego umycia zębów przed ukończeniem przez nie mniej więcej siedmiu lat. Pozwalanie dziecku na mycie zębów jakiejś pluszowej zabawce lub lalce (szczoteczką przeznaczoną do zabawy) może sprawić, że będzie bardziej posłuszne i pozwoli komuś innemu umyć swoje ząbki.

Potem zrób to sama. Po zapewnieniach, jak wspaniale umył ząbki, sama przejdź do ich mycia. Posadź maluch przed lustrem – by mógł obserwować , co robisz i stwarzaj wrażenie, że nadal we wszystkim bierze udział. Podejście do dziecka od tyłu i leciutkie odchylenie jego głowy może dać dobrą widoczność i pole manewru. Możesz też usiąść na podłodze, posadzić małego na kolanach i odchylić troszkę – tak by się o ciebie oparł. Jeśli pozwolisz mu trzymać szczoteczkę razem z tobą, uzna, że nadal kontroluje sytuację. W tym czasie pokaż mu właściwą technikę mycia zębów. Możesz spróbować sposobu: raz ty, raz ja, albo sposobu ząb za ząb – gdzie ty myjesz zęby dziecku, a ono tobie. Wtrącenie do tego trochę żartów – przypadkowe umycie szczoteczką noska i policzków, może również rozluźnić spiętego malucha.

Kontrolujcie się nawzajem.
Po zakończeniu przez dziecko mycia zębów, każ mu otworzyć buzię, by można było sprawdzić i upewnić się, że zniknęły wszystkie resztki jedzenia. Pozwól dziecku ocenić efekty w lustrze. Możesz również pokazać mu swoje zęby po umyciu.

Kolejnym problemem jest spożywanie przez dziecko pasty do zębów. Połknięcie odrobiny pasty do zębów nie zaszkodzi dziecku, jednak chroniczna konsumpcja tego artykułu może być szkodliwa. Fluor – o czym dziś już wiemy, jest jednym z tych pierwiastków, których nie możemy spożywać w nadmiarze. O ile małą ilość fluoru wzmacnia dziecięce zęby i zmniejsza ryzyko próchnicy, o tyle wielkie ilości, upstrzyć zęby plamkami, albo je trwale przebarwić. Ponieważ dzieci w wieku o dwóch do pięciu lat mogą jeszcze połykać pastę trzeba je pilnować w trakcie mycia zębów.

Pamiętaj mamo zatem, że wystarczy odrobina, ponieważ tak naprawdę to nie pasta czyści zęby twojego dziecka, ale przede wszystkim wytężona praca. Większość dentystów jest zdania, że tego samego dokona również sama woda, przynajmniej w przypadku maluchów. Pasta nie jest również konieczna, ze względu na zawartość szkodliwego fluoru, który to twoje dziecko pobiera sobie z innych źródeł. Jednak większość dzieci nie będzie chciała myć ząbków bez odrobiny smacznej pasty. Jeśli twój brzdąc należy do większości, wyciśnij na szczoteczkę naprawdę odrobinkę. Rozprowadź po całej szczoteczce i wciśnij między włosie, by dziecko nie mogło jej zlizać. Wytłumacz też, że pasta służy do mycia zębów, a nie do jedzenia.

Płukanie jest najtrudniejsze.
Integralną częścią procesu mycia zębów jest wypłukiwanie pasty i resztek jedzenia z buzi. Naucz dziecko, jak obracać wodę w buzi i potem ją wypluć. Większość maluchów jakoś radzi sobie z tym pod koniec drugiego roku życia. Dziecko, które nie potrafi płukać ust, nie powinno wcale stosować pasty zawierającej fluor.

Co z oczu i z myśli i z buzi. Tubka pasty do zębów na półce w łazience jest zbyt wielką pokusą dla twojego dziecka, by mogło się jej oprzeć. Zamiast trzymać ja na widoku, schowaj, a nawet trzymaj pod kluczem – jeśli zajdzie taka potrzeba – w domowej apteczce. Nałóż pastę na szczoteczkę, następnie szybko schowaj tubkę, zanim dziecko wejdzie do łazienki. Być może w ten sposób unikniesz płaczu i próśb o dokładkę.
Nawet jeśli zachowasz ostrożność i będziesz dokładnie rozprowadzać pastę po szczoteczce, dziecko i tak może ją wyssać z pomiędzy włosia. Jeśli tak się zdarzy, albo jeśli malec będzie się domagał dokładki, należy ją na razie wyeliminować. Wyjaśnij, że dopóki maluch będzie próbował zjadać pastę lub robić awantury o dokładkę , dopóty pasty na szczoteczce nie będzie. W takim przypadku można też przejść na środek do czyszczenia niemowlęcych dziąseł i ząbków, który nie zawiera związków fluoru i jest bezpieczny nawet gdy się go połknie. Przyrzeknij dziecku, że wtedy, gdy będzie umiało myc ząbki bez połykania pasty i dobrze je wypłukać, znów zacznie używać rodzinnej pasty do zębów.

A może ty masz jakieś sprawdzone sposoby na to, by twojej dziecko nauczyło się sprawnie i zdrowo myć ząbki. Napisz, jak wyglądały wasze próby nauki mycia zębów? Może masz jakieś zabawne historie związane z tą codzienną czynnością. Napisz swoją opinię lub opowiedz swoją historię w komentarzu poniżej.

Jak nauczyć malucha spania samodzielnie?

Nikt nie obiecywał, że bycie rodzicem będzie łatwe. Już od momentu, kiedy dowiedziałaś się, że pod sercem nosisz maleńką i bezbronną istotkę musiałaś poczynić pewne wyrzeczenia. Najpierw trzeba było zrezygnować z własnych przyzwyczajeń, odstawić alkohol i papierosy, zacząć prowadzić bardziej higieniczny tryb życia, ćwiczyć i chodzić na spacery, bo maleńka istotka potrzebowała dużo tlenu. Kiedy pojawił się na świecie maleńki człowiek oszalałaś na jego punkcie i byłaś w stanie zrobić dla niego wszystko. Jednak, po powrocie do domu twój entuzjazm nieco osłabł, ponieważ ciągle chodziłaś niewyspana. Małe dziecko ma swoje potrzeby, które trzeba było uszanować. Zmęczona, bo musiałaś wstawać dwa, trzy, cztery razy każdej nocy, aby uspokoić dziecko i ułożyć je z powrotem do snu? Kiedy jednak skończył rok, chciałaś nauczyć go zasypiać bez piersi, butelki lub smoczka do ssania i bez kołysania się, przytulania i głaskania, za to we własnym łóżeczku. Najważniejsze jednak, by spało przez całą noc. Jak tego dokonać. Może przyda c się kilka rad z poniższego artykułu

Krok 1

Po pierwsze należy stworzyć dziecku pewien rytuał zasypiania i twardo się go trzymać przynajmniej przez jakiś czas. Najlepszym przygotowaniem dziecka do snu jest wykąpanie go. Do takiej kąpieli warto dodać kilka kropel lawendy, która ukoi skołatane dziecięce nerwy, rozluźni mięśnie i napięcie i przyniesie błogi spokój. W czasie kąpieli dziecko może się jeszcze pobawić zabawkami kąpielowymi, na przykład lubioną kaczuszką. Po kąpieli należy wykonać wszystkie czynności pielęgnacyjne, posmarować skórę dziecka balsamem, wyczesać włoski, dać butelkę z mlekiem do picia. Najlepiej, żeby było ciepłe, wtedy dziecku będzie lepiej zasnąć. Maluchowi warto również przeczytać jakąś bajeczkę na dobranoc lub opowiedzieć wierszyk. Właściwie nie ma to znaczenia. W łóżeczku powinna znaleźć się również jego ulubiona przytulanka, wtedy maluch będzie miał poczucie, że nie jest zupełnie sam. To naprawdę nie ma znaczenia, jaki jest rytuał. Ważne, by działał on na dziecko kojąco, nie pobudzał jego wyobraźni, a ty byś był w nim konsekwentny.

Krok 2

Czasami, kiedy dziecko od małego ma swoja ulubioną Przytulankę, rodzice mają ułatwione zadanie, ponieważ maluch bawi się z nią i zasypia. Może to być na przykład pluszowy miś, którego można potarmosić za uszko, albo ulubiona szmaciana lala, do której lubi się przytulać. Zaopatrzony w “przytulanki” maluch spokojnie zasypia. Jeśli jednak twoje dziecko nie ma ulubionej zabawki do spania, może mu ją dać i przekonać, że będzie to jego najlepszy przyjaciel do snu. W tym celu przyda się pluszowy misiek lub piesek, albo maskotka z ulubionej bajeczki. Można również wykorzystać miękki kocyk bez którego dziecko nie będzie potrafiło zasnąć. Najważniejsze, by dziecko zaakceptowało zabawkę i chciało z nią spać.

Krok 3

Połóż dziecko do łóżeczka, kiedy jest śpiące, ale wciąż jeszcze świadome. Jest to bardzo ważne, ponieważ twoje dziecko musi sobie zdawać sprawę, dlaczego się znalazło w takim miejscu. Jeśli położysz śpiącego malucha do łóżeczka, a on w środku nocy się przebudzi na pewno się przestraszy i zareaguje płaczem, a ty znowu będziesz musiała do niego przyjść. Jeśli natomiast znajdzie się w łóżeczku zanim zapadnie w sen będzie wiedziało, po się tu znalazło. Oczywiście na początku możesz zostać z dzieckiem, głaszcząc je, czy nucąc kołysanki, dopóki nie zaśnie. Z czasem jednak zacznij odchodzić od tego rytuału, gdyż dziecko powinno nauczyć się zasypiać samodzielnie, wtedy twoja rola przy jego zasypianiu będzie ograniczona do minimum. Tak uspane dziecko, nawet, jeśli przebudzi się w nocy, na pewno nie wpadnie w panikę, tylko przytuli się do swojego kocyka i na powrót zapadnie w sen.

Krok 4

Jeśli Twoje dziecko płacze w momencie wkładania go do łóżeczka, kiedy jeszcze nie śpi, musisz to jakoś przetrzymać. Eksperci od usypiania podają, że jest kilka sposobów na to, aby dziecko zasypiało samodzielnie. Niektórzy eksperci doradzają, aby pozostawić dziecko samo w pokoju i natychmiast go opuścić jak tylko dziecko znajdzie się w łóżeczku. Inni radzą, by wychodzić z pokoju, ale wracać do malucha w regularnych odstępach czasu ( na przykład co pięć do dziesięciu minut, codziennie wydłużając ten czas), mówić do niego cicho, pogłaskać dziecko delikatnie(ale nie wyciągając go z łóżeczka!). A następnie opuścić pokój. Musisz zdecydować, które podejście jest najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka. Na początku nie będzie to łatwe ani dla ciebie, ani dla twojego dziecka, ale z czasem maluch się przyzwyczai, a ty będziesz miała w końcu wieczory dla siebie.

Krok 5

Jeśli dziecko się budzi w nocy i płacze, idź do niego, ale nie bierz go na ręce. Jeśli płacze, bo ma mokro, to szybko zmień pieluchę, pogłaskaj malucha i opuść pokój, jeśli problemem jest głód, nakarm go, pozwól, by mu się odbiło i odłóż do łóżeczka. Możesz chwilę posiedzieć z dzieckiem, ale najlepiej, jeśli od razu wyjdziesz. Powtórz proces co dziesięć minut lub więcej, dopóki nie przestanie płakać i nie zaśnie sama. Dziecko musi wiedzieć, że nie stanie mu się nic złego i że jest bezpieczne, wtedy na pewno spokojnie zaśnie.

Krok 6

Jeśli wytrzymasz i się nie poddasz przez około tydzień, twoje dziecko na pewno codziennie będzie budziło się coraz rzadziej, a w końcu prześpi spokojnie całą noc, a ty wstaniesz rano wypoczęta i nareszcie będziesz mogła cieszyć się z bycia rodzicem. Nie na długo niestety, bo bycie rodzicem to ciągłe wyzwania.
A może masz własne sposoby na to, by nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania. Podziel się nimi z innymi matkami, które maja problem, a na pewno będą ci bardzo wdzięczne za radę i nareszcie wyspane.

Jak nauczyć dziecko ubierać się samodzielnie.

My, dorośli ubierający się od dwudziestu lub trzydziestu lat, mechaniczne czynności związane z wkładaniem odzieży traktujemy jako rzecz oczywistą. Jednakże dla małych dzieci nawet najdrobniejsza czynność tego rodzaju może stanowić problem i poważne wyzwanie. Pomóż maluchowi je podjąć, kierując się kilkoma praktycznymi radami:

Pomóż odróżnić tył od przodu. Twoje dziecko będzie miało mniej kłopotów z odróżnieniem przodu ubranka od tyłu, jeśli strój będzie miał wzór tylko z przodu. W innym przypadku, naucz dziecko odnajdywać metkę, która prawie zawsze znajduje się z tyłu. Ubranka, które nie maja metki z tyłu, można od środka zaznaczyć wodoodpornym pisakiem (oznaczając tył literką T, przy okazji zachęcisz dziecko do nauki alfabetu). Chłopcy mają ułatwione zadanie przy zakładaniu bielizny i krótkich spodenek, gdyż ich przód różni się wyraźnie od tyłu, żeby ułatwić zadanie dziewczynkom można kupować im majteczki z wzorkiem lub kokardką z przodu.

Zapinaj guziki od dołu do góry. Aby mieć pewność, że się równo zapnie guziki lub zatrzaski, najłatwiej jest zacząć od dołu. Chociaż zapinanie ich przekracza możliwości motoryczne większości dobrze rozwiniętych dzieci, możesz powoli zacząć tego uczyć, pokazując maluchowi, jak należy dopasować dolny guzik do dolnej dziurki. Pozwól ćwiczyć zapinanie guzików, zatrzasków oraz suwaków w jego własnych ubrankach ?(kiedy pozwala na to czas), daj mu także lalkę lub książeczkę z guzikami, zatrzaskami, sznurowadłami czy suwakami, na której będzie mogło się uczyć
Naucz umiejętnego i ostrożnego zapinania suwaka. Suwaki stanowią bolesne zagrożenie dla wrażliwej skór, szczególnie u chłopców, którzy ryzykują przycięcie bardzo delikatnej części ciała. Nawet jeśli twoje dziecko nie zapina jeszcze samodzielnie zamka (a zwłaszcza jeśli próbuje), zademonstruj mu, jak ma to robić, trzymając suwak daleko od ciała.

Jeśli bucik jest zawsze zakładany na niewłaściwą nóżkę… dopasowanie prawego bucika do prawej nóżki (a lewego do lewej) jest jednym z najtrudniejszych elementów nauki ubierania się w późnym okresie dzieciństwa. Chociaż powinnaś wykazać dużo cierpliwości, możesz także ułatwić nieco to zadanie, pokazując starszemu dziecku, że sprzączki bucika i paski na rzepy znajdują się zwykle po zewnętrznej jego stronie. Możesz też wewnątrz każdego bucika narysować jakieś drobne wzorki i powiedzieć dziecku, że mają się one zawsze spotykać pośrodku albo że stanowią one całość. Pomocne może być również to, że buciki będą zawsze stawiane tak, aby były gotowe do włożenia.

Ubieranie w chłodne dni.
Kiedy na dworze jest zimno i masz zamiar wyjść z dzieckiem na spacer, podejmij następujące środki ostrożności, biorąc pod uwagę nie tylko temperaturę ale i siłę wiatru.

Zacznij od samej góry. Kiedy temperatura na dworze spada poniżej zera, czapka najlepiej uchroni dziecko przed utratą ciepła. Dzieje się tak dlatego, że przez odkryta głowę organizm traci dużo ciepła. Znajdź dla malca wygodna czapkę i nalegaj, żeby ja nosił przy niskiej temperaturze. Jeśli sama również ją będziesz nosić nakrycie głowy, napotkasz prawdopodobnie mniejszy opór ze strony swojej pociechy. Ponieważ ciepło uchodzi także przez kark i szyję, zadbaj, żeby je dobrze osłonić. Wkładanie dziecku kominiarki lub innego rodzaju czapki przykrywającej szyję oraz jeśli to możliwe, część twarzy, pozwoli obyć się bez szalika, a wiedząc, jak bardzo dzieci nie lubią być opatulane, taka czapka ułatwi ci zadanie.

Ubieranie na cebulkę. Jak ubrać dziecko, żeby mu było ciepło, gdy wieziesz je wózkiem na plac zabaw, ale żeby się nie przegrzało, kiedy zacznie się bawić i biegać. Zastosuj warstwy, które dzięki powietrzu znajdującemu się między nimi zatrzymują ciepło, gdy dziecko marznie, a które można w razie potrzeby zdjąć, kiedy maluchowi zrobi się cieplej. W naprawdę mroźny dzień będzie bawić się na śniegu, zacznij ubieranie od ciepłej bielizny, potem włóż golf, sweter i ciepłe spodnie, dres lub wełniany komplet, a na wierzch kurtkę lub zimowy kombinezon. Wełna dobrze ogrzewa, ale może podrażnić wrażliwą skórę .

Kupuj po kilka par rękawiczek. Rękawiczki mają ogromne znaczenie w czasie zabawy na śniegu, podczas mrozu, ponieważ palce rąk są szczególnie podatne na odmrożenia. Jeżeli to możliwe kupuj dwie lub trzy jednakowe pary, żebyś nie musiała wyrzucać jednej rękawiczki, kiedy zginie druga. Zabieraj na spacery dodatkową parę rękawiczek, żeby zastąpić zagubione lub mokre.

Zapewnij ciepło palcom u nóg. Zimne palce u nóg to nie tylko przykre uczucie, ale także duże zagrożenie odmrożeniem, szczególnie wtedy, gdy dziecko bawi się lub chodzi po śniegu. Ocieplane buty są najlepsze na mróz, sprawdź, czy są nieprzemakalne, nie mają zbyt wielu szwów, i czy można je ściągnąć na górze. Utrzymujące ciepło skarpety zapewnią stopom twojej pociechy dodatkowy komfort. Pamiętaj, by skarpeta nie wypełniała buta do końca, ponieważ to powietrze, które gromadzi się pomiędzy butem a skarpetom zapewnia dodatkowe ciepło i ochronę przez zimnem. Natychmiast zmień przemoczone kozaki. Sprawdzaj czy nogi nie są przemoczone albo przemarznięte.

Sprawdzaj, czy dziecku nie jest za ciepło. Przegrzany maluch może się czuć równie źle, jak zamarznięty. Sprawdzaj od czasu do czasu, czy kark dziecka nie jest spocony, jeśli będzie wilgotny, możesz rozpiąć mu ubranie lub zdjąć jedną warstwę.

Jak oduczyć dziecko ssania?

Wiele dzieci przestaje ssać kciuk, smoczek lub butelkę pod koniec trzeciego roku życia. Jeśli twoje dziecko tego nie zrobi, będziesz musiała zadecydować, czy lepiej będzie skończyć z tym nawykiem od razu, czy poczekać jeszcze rok lub dwa. Przy podejmowaniu tej decyzji weź pod uwagę następujące czynniki:

Czy twoje dziecko ssie smoczek , kciuk, czy butelkę przez większą ą część dnia? Całodzienne ssanie jest o wiele bardziej szkodliwe dla ust i zębów niż sporadyczne.

Czy nawyk ten wpływa niekorzystnie na kształtowanie się zgryzu u dziecka. Chociaż niewielkie zmiany zgryzu skorygują się same, jeśli dziecko przestanie ssać przed wyrośnięciem zębów stałych, o tyle poważniejsze zmiany mogą okazać się trwałe.

Czy nawyk ten zakłóca u dziecka zdolność porozumiewania się, wymowę (zmiany w jamie ustnej wywołane ssaniem mogą doprowadzić do seplenienia) przeszkadzają w kontaktach towarzyskich, radzeniu sobie z sytuacjami stresowymi lub w zabawach (nie jest łatwo złapać piłkę, kiedy ma się w buzi kciuk).

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z powyższych pytań brzmi tak, wypadałoby poradzić sobie z tym dziecięcym przyzwyczajeniem już teraz. Oto wskazówki, jak tego dokonać.

Zapewnij sobie pomoc specjalisty. Rodzice mogą upominać dziecko dzień i noc, a i tak nie uda im się wykorzenić u niego żadnego nawyku. Czasami wystarczy dosłownie kilka słów pediatry albo stomatologa dziecięcego. Niektórzy pediatrzy proszą dziecko, by zadzwoniło do nich i opowiedziało im, że wytrzymało bez smoczka przez dwa lub trzy dni. Dobrym pomysłem jest także, by dziecko zatelefonowało do babci albo innej szczególnie ważnej osoby i pochwaliło się swoimi postępami. Im więcej osób się w to zaangażuje, tym motywacja będzie silniejsza

Zapewnij sobie współpracę dziecka. Dzieci nie można zmuszać do porzucania nawyku. Musza tego same chcieć. Mogą je zainspirować słowa specjalisty, rodziców, lub innej osoby dorosłej, wyśmiewających go przyjaciół, poczucie zakłopotania spowodowane nawykiem albo nawet pragnienie stania się bardziej dorosłym, ale jakaś motywacja musi być. Porozmawiaj z dzieckiem na temat wyzbycia się tego przyzwyczajenia: uzgodnij z kim i kiedy najlepiej byłoby to zrobić i czy bardziej odpowiednia będzie metoda natychmiastowego, czy też stopniowego porzucania nawyku.

Podkreślaj dorosłe zachowanie dziecka. Nie staraj się tłumić nawyku ssania u dziecka, nazywając go dziecinnym. Natomiast przy każdej okazji, kiedy na przykład maluch samodzielnie korzysta z toalety, zapnie guziki bluzki, czy wykona samodzielnie jakieś zadanie, chwal zachowanie dużej dziewczynki, czy dużego chłopca. Im więcej zbierze pochwał za dorosłe zachowanie, tym większa będzie zachęta, żeby stać się dorosłym i odrzucić przyzwyczajenia z okresu niemowlęcego.

Nie wywieraj presji. Na wszelkie besztanie małe dzieci najprawdopodobniej odpowiedzą buntem, a nie uległością. Groźby typu, jak nie przestaniesz ssać kciuka, to ci paluszek uschnie, też nie przyniosą odpowiedniego rezultatu i nie skłonią malucha do współpracy.

Postaraj się o substytuty. Staraj się , żeby dziecko miało zawsze jakieś zajęcie dla swojej buzi, czy to będzie rozmowa, czy piosenka, gra na instrumencie dętym, czy picie soku albo mleka przez słomkę. Może to w pewien sposób zająć usta dziecka i odciągnąć jego myśli od kciuka, smoczka, czy butelki.

W tych porach dnia, kiedy dziecko najbardziej lubi ssać, zapewnij mu pożywienie – jakieś przekąski wymagające gryzienia. Ale uwaga – nie należy malca przekarmiać, ponieważ może wystąpić problem z innej strony i znowu trzeba będzie go oduczać.

Zaproponuj nagrodę. Trzylatek może z większą chęcią próbować zerwać z nałogiem, jeśli zaoferuje się mu jakąś specjalną nagrodę. Ale nawet otrzymawszy obietnicę nagrody, małe dziecko potrzebuje dużo pomocy, aby mogło rozstać się z nawykiem.

Spróbuj ograniczać użycie smoczka. Razem z dzieckiem sporządź plan ograniczający ssanie smoczka. Początkowo może wprowadzić ssanie smoczka tylko w domu. Następnie wyłączcie z ego pokój dzienny, a potem po kolei wszystkie pokoje z wyjątkiem sypialnianych. Dalsze ograniczenie niech dotyczy wszystkich pokoi z wyjątkiem sypialni dziecka, a w końcu niech dziecku będzie wolno ssać smoczek tylko wtedy, kiedy będzie w łóżeczku lub kiedy będzie siedziało na jakimś wybranym miejscu. Możesz także wprowadzić ograniczenia czasowe, ograniczając użycie smoczka, tylko do czasu po posiłkach albo tylko przed spaniem w ciągu dnia i w nocy. Albo spróbuj tez ograniczyć użycie smoczka do dwudziestu minut bez przerwy, a potem dwudziestu, piętnastu, pięciu, a w końcu do dwóch. Wszystkie ograniczenia odniosą sukces, jeśli w trakcie ssania będziesz wymagać od dziecka, by spokojnie siedziało w jednym miejscu. Takie spokojne siedzenie jest dla dzieci praktycznie trudniejsze, niż cokolwiek innego, wliczając w to rezygnację z ulubionego przyzwyczajenia. Niech wprowadzone ograniczenia funkcjonują na zasadzie rzucającej wyzwanie zabawy, a nie przymusowych restrykcji . Kiedy tylko twojemu dziecku uda się zwalczyć pokusę , nie szczędź mu pochwał.

Odbierz dziecku trochę przyjemności wynikającej z picia butelki. Napełnij butelkę wodą, a nie mlekiem czy sokiem. Wytłumacz dziecku, że ssanie butelki z mlekiem czy sokiem spowoduje ubytki w jego jamie ustnej. Proponując dziecku napoje, daj mu wybór pomiędzy kubeczkiem z sokiem czy mlekiem, a butelką z wodą. Może to w znacznym stopniu przyczynić się do zmniejszenia atrakcyjności butelki.
Wypuść powietrze ze smoczka. Ponakłuwaj smoczek, albo odetnij jego koniuszek, jeśli ssanie smoczka nie będzie przyjemne, malec może go po prostu wyrzucić.

Zgub go. Oczywiście smoczek lub butelkę. Jeśli szczęście ci dopisze, ulubiony przedmiot, który dziecko ssie w czasie wycieczki zginie gdzieś w gęstwinie. W takiej sytuacji można wyjaśnić dziecku, że nie kupi się mu nowego smoczka, bo lekarz zalecił picie z kubeczka.

Zastąp przyjemność ssania inną przyjemnością. Dzieci pozbawione przyjemności ssania, potrzebują w okresie odchodzenia od niego jeszcze przez pewien czas potem, o wiele więcej dodatkowych przyjemności pochodzących z innych źródeł. Trzymaj maluszka za rączkę, kiedy jest zdenerwowany, poświęcaj mu dużo uwagi, okazuj wiele uczucia, spędzaj z nim więcej czasu na zabawie i zabieraj na wycieczki.

Ze wszystkich nawyków ssania najtrudniej wyzbyć się kciuka lub palca. Podczas gdy możesz wprowadzić ograniczenia dotyczące zabierania ze sobą smoczka lub butelki, nie możesz zabronić malcowi noszenia przy sobie paluszków. Jeśli nie będzie w stanie zrezygnować ze ssania nawet za pomocą wymienionych środków, domagaj się tego i nie załamuj rąk. Jeśli będzie to konieczne, zastosujesz bardziej drastyczne środki, kiedy będzie nieco starsze – w dowolnie wybranym okresie między trzecim a piątym rokiem życia w zależności od stanu jego zgryzu i opinii dentysty. Środki te mogą obejmować smarowanie ssanego paluszka preparatem o przykrym smaku, aby przyzwyczajenie stało się dla dziecka niemiłe. Można również założyć na pewien czas metalowa poprzeczkę na podniebienie, żeby ssanie stało się niewygodne. Możesz poradzić maluchowi, żeby składał rączkę w pięść, zaciskając kciuk, gdy poczuje nieprzeparta potrzebę ssania. Zamiast ciągle powtarzać wyjmij palec z buzi, posługuj się prostym tajemnym hasłem, którego możesz używać, by przypomnieć małemu, by przestał ssać.
Jeśli dziecko ssie kciuk lub smoczek obsesyjnie i sprawia wrażenie przygnębionego i zamkniętego w sobie, ssanie może być czymś więcej niż tylko złym nawykiem. W takiej sytuacji skontaktuj się z lekarzem, który pomoże ustalić przyczynę i rozwiązać problem.

A może masz jakieś własne sposoby na oduczenie dziecka ssania kciuka, smoczka, czy butelki. Może twoje rady pomogą innym mamom uporczywych ssaków.